Lifestylowe książki

Mimo, że poradniki nie są moją ulubioną kategorią książek, w ostatnim czasie przeczytałam kilka tego typu pozycji. Przypadkiem trafiłam na „Lekcje Madame Chic” Jennifer L. Scott i, o dziwo, spodobała mi się na tyle, że zaczęłam szukać czegoś jeszcze w tym stylu. Wydaje mi się, że pozycje lifestylowe zaczynają być ostatnimi czasy dość modne, pojawia się ich bowiem coraz więcej. Kasia Tusk wydała swój „Elementarz stylu”, a znana na całym świecie Garance Dore – „Love Style Life”. Trzy sławne blogerki, które wydały swoje ksiązki – dziś będzie trochę o każdej z nich, a czy warto, zdecydujecie sami.

„Lekcje Madame Chic”,  Jennifer L. Scott

LekcjeMadameChic

O tym, że taka książka istnieje, przeczytałam na jednej ze stron internetowych i zachęcona pozytywnymi recenzjami, postanowiłam ją kupić. Autorka prowadzi popularnego lifestylowego bloga The Daily Connoisseur, książka była więc poniekąd jego konsekwencją. Scott, która jest Amerykanką, w okresie studiów była na wymianie studenckiej we Francji. Podczas pobytu w Paryżu, mieszkała u niejakiej Madame Chic, która stała się dla niej uosobieniem wszelkiego stylu. Sama książka jest dość ogólnym zbiorem porad, których przestrzeganie pozwoli nam „być ikoną szyku”. Autorka opisuje sposób w jaki Madame Chic mieszka, jada, zachowuje się, ubiera.  Dzięki książce uzyskamy odpowiedź na to, jak do życia podchodzą Francuzki, co jest tajemnicą ich stylu.

Niektóre porady są dość oczywiste, inne stanowiły dla mnie pewne odkrycie. Bardzo spodobała mi się idea szafy z dziesięcioma rzeczami. Okazuje się, że wcale nie trzeba mieć wielu ubrań. Kluczem jest ich jakość i wzajemne dopasowanie. Muszę przyznać, że po przeczytaniu rozdziału o tym, jak się ubierać, zrobiłam małą „ciuchową rewolucję”. Wciąż jestem na etapie wymiany części moich ubrań, w sklepie zwracam większą uwagę na jakość. Kolejną rzeczą, którą zapożyczyłam z książki jest to, by zawsze używać swoich najlepszych rzeczy (piękny serwis po pradziadku widzi światło dzienne więcej niż raz w roku).

Książka jest niewielka, z powodzeniem zmieści się w torebce. W porównaniu z innymi książkami lifestylowymi, nie poraża szatą graficzną. Ot, zwykły poradnik. Czyta się go przyjemnie i dość szybko, nie trzeba od razu przeczytać całości, można dowolnie wybierać interesujące rozdziały. Trochę brakuje mi w spisie treści podrozdziałów, ułatwiłyby „nawigację” po książce.

Polecam wszystkim miłośniczkom stylu Francuzek oraz dziewczynom, które chciałyby coś zmienić, ale właściwie nie wiedzą co. Tu znajdziecie całą masę tego, co warto udoskonalić w sobie i w życiu.

„Elementarz stylu”, Katarzyna Tusk

ElementarzStylu

„Elementarz stylu” Kasi Tusk jest na pewno jedną z najpiękniej na polskim rynku wydanych książek. Zamawiałam go w księgarni internetowej i zanim dotarła do mnie przesyłka, nie wiedziałam jak książka wygląda „w realu”. Muszę przyznać, że byłam pod wielkim, wielkim wrażeniem. Okładka jest powleczona materiałem, opatrzona stylową grafiką. Poradnik wypełniają piękne fotografie, jakość papieru jest na najwyższym poziomie a wisienką na torcie, jest czerwona, tasiemkowa zakładka. Dużą przyjemność sprawiało mi samo trzymanie książki w dłoniach. Biorąc pod uwagę jedynie względy estetyczne, warto mieć „Elementarz” w swojej biblioteczce.

Książka dotyczy głównie ubierania się. Przez chwilę chciałam napisać, że mody, ale byłoby to pewne przekłamanie. Autorka nie jest modowym wirtuozem i to jest coś, do czego sama się przyznaje. Nie oszukujmy się, większość z nas nie jest i bynajmniej nie jest to powód do rozpaczy. Kasia Tusk tłumaczy, jak, nie będąc genialną stylistką, ubierać się ciekawie i poprawnie. Dla mnie jej porady są naprawdę interesujące i niejednokrotnie odkrywcze (przez większość życia traktowałam ciuchy jak coś co trzeba włożyć na grzbiet, a nie coś nad czym należy się zastanawiać. Po przeczytaniu „Elementarza” odkryłam nieodpartą chęć kupienia czarnych rurek). Jest to kolejna autorka, która kładzie nacisk na jakość ubrań, a nie ich ilość. Znajdziemy tu listę niezbędników, dzięki którym nasza szafa będzie właściwie kompletna, porady, jak ubrać się na imieniny cioci czy weekend za miastem, czy też opis tego, co charakteryzuje modę w wielkich, światowych metropoliach. Wszystko podane w świetnym stylu, schludnie i nieco zachowawczo. Zresztą „zachowawczość” jest dla mnie słowem, które świetnie opisuje styl Kasi i w zależności od kontekstu, może być wadą lub zaletą.

Moim zdaniem praktycznie niczego w tej książce nie można się doczepić, warto ją mieć, ale nie będzie ona „lajfczendżerem” po którym życie już nigdy nie będzie takie samo.

„Love Style Life”, Garance Dore

LoveStyleLife

Książka przyszła do mnie wraz z pudełkiem „inspired by”. Od dawna chciałam ją kupić, ale odstraszała mnie cena, a nie wiedziałam czy zwyczajnie warto. To co najbardziej rzuca się w oczy to designerskie wydanie, które naprawdę robi wrażenie. Okładka jest piękna, cała książka jest dość masywna i ciężka. W środku znajdziemy masę zdjęć, grafik, nagłówków stylizowanych na pisane ręcznie. Jakość papieru jest na bardzo wysokim poziomie. Najprościej określić tę książkę, jako blog przeniesiony na papier – i to naprawdę piękny blog.

To co jest w środku, to właściwie rollercoaster. W przeciwieństwie do „Elementarza” Kasi Tusk, nic nie jest zachowawcze. Garance Dore pisze zarówno o swoim życiu, jak i o modzie, pisaniu bloga, różnicach między Paryżem a Nowym Jorkiem. Wszystko to jest miejscami bardzo osobiste, można rzecz że aż za bardzo. Porady modowe są ciekawe, nieszablonowe (po lekturze „Love Style Life” zamarzył mi się smoking). Tutaj także znajdziemy listę „niezbędników” i prawdopodobnie będziemy chcieli kupić je wszystkie w Zarze (tylko dlatego, że nie stać nas na Chanel). Dowiemy się jak podkreślać urodę makijażem i trochę bardziej niż po „Lekcjach Madame Chic” zrozumiemy, o co chodzi z tą całą”francuskością”. Książka pełna jest porad w stylu ‚podążaj za swoją energią” i o ile w innym wydaniu doprowadziłoby mnie to do szału, o tyle tutaj byłam w stanie to zaakceptować. Autorka pisała głównie o sobie i o wszystkim co dotyczyło jej życia, więc nie można mieć o to pretensji.

Co zabawne, książka jest naprawdę motywująca i daje pozytywnego „kopa”. Dla mnie była inspiracją do założenia bloga i przypuszczam, że gdybym jej nie przeczytała, prowadzenie własnej strony ciągle byłoby jedynie zamysłem. To, co niekoniecznie mi się podobało to nawiązania do nieznanych mi osób – nie znaczy to oczywiście, że nie są znani reszcie świata, ale sądzę, że o ile nie jesteście modowymi maniakami zaczytanymi w Vogue, nie będziecie wiedzieć, o kogo chodzi.

Reasumując

Każda z powyższych książek jest inna. Mimo że pod względem zarówno wizualnym jak i treści, książka Kasi Tusk jest zupełnie inna niż „Love Style Life”, obie są tak piękne, że chociażby to jest powodem, by je kupić. „Elementarz” jest napisany przez ambasadorkę prostoty i zachowawczości, podczas gdy Garance Dore jest szaloną artystką. Spojrzenie na modę i świat tymi zupełnie innymi oczami jest naprawdę ciekawą wyprawą. Osobiście polecam obie książki, cieszę się że są w mojej bibliotece i jeszcze niejednokrotnie do nich wrócę. Blado przy tej dwójce wypadają „Lekcje Madame Chic”. Są też zupełnie inaczej napisane, to merytoryczny poradnik bez zdjęć i grafik. Myślę jednak, że i on ma swoją wartość i jeśli nie kupić, to polecam go wypożyczyć i przeczytać.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s