AliExpress czyli jak kupować u Chińczyka?

Właśnie doczekałam się mojej pierwszej przesyłki z AliExpress’u więc śpieszę podzielić się z Wami moją radością 🙂 AliExpress nie jest jeszcze bardzo popularnym w Polsce portalem – a szkoda. Poniżej znajdziecie informacje, o co właściwie w tym wszystkim chodzi i jak się zabrać za zakupy w Chinach.

AliExpress jest platformą, która umożliwia handel bezpośrednio u chińskiego sprzedawcy. Omijamy wszelakich pośredników, stąd rewelacyjne ceny towarów. W porównaniu do cen u nas w kraju, można spodziewać się nawet kilkudziesięcio procentowych różnic. Wynika to po pierwsze z faktu, że sprzedawca nie musi opłacać sklepu i może wystawiać przedmioty bezpośrednio w internecie, po drugie z tego, że nie płacimy cła (przynajmniej od towarów nie przekraczających 150 Euro) ani podatku Vat. Z Vatem jest tak, że jeśli zadeklarowana wartość przesyłki nie przekracza 45 euro i kupujemy na użytek osobisty, mamy go z głowy.

Jak więc korzystać z AliExpresu? Wchodzimy na stronę http://pl.aliexpress.com/, rejestrujemy się, logujemy i możemy korzystać z dobrodziejstw międzynarodowego handlu. Dodatkowo platforma jest prawie polskojęzyczna. Piszę „prawie”, bo często tłumaczenia z angielskiego oferowanych przedmiotów są trudne do zrozumienia i najlepiej kierować się zdjęciami ofert.

Jakie są główne zalety kupowania na portalu?

  • CENY – naprawdę konkurencyjne
  • oferta – wszystko, generalnie mydło i powidło. Raczej nie miałabym odwagi kupować przez Ali droższych rzeczy, ale zawsze miło się rozejrzeć
  • ochrona kupujących – moim zdaniem lepsza, niż na rodzimym Allegro. Idea polega na tym, że chiński sprzedawca otrzyma naszą zapłatę, dopiero kiedy potwierdzimy że otrzymaliśmy zamówienie i jesteśmy z niego zadowoleni. Jeśli nie jesteśmy, możemy otworzyć tzw. spór ze sprzedawcą – mamy na to dwa miesiące od daty zakupu. W wypadku, gdy sprzedający nie ustosunkuje się do naszych zarzutów, otrzymamy pieniądze z powrotem. Ważne, by nie zamykać sporu, póki nie będziemy usatysfakcjonowani – raz zamkniętego nie można otworzyć ponownie.
  • bezpłatna przesyłka – oczywiście możemy wybrać opcję dostawy kurierem, ale będzie nas to kosztować krocie, stąd najbardziej opłaca się wybrać wersję darmową. Co prawda towar wędruje do nas około 30 dni, ale w końcu dociera dostarczony przez listonosza.
  • kupujący mogą dodawać zdjęcia zakupionych produktów, mamy więc w wielu przypadkach „real photo” tego, co chcemy nabyć. Warto przed zakupem przejrzeć też komentarze o sprzedawcy – da nam to ogląd, czy jest godny zaufania.

AliExpress ma także minusy. Poniżej to, co nieco mi przeszkadza:

  • długi czas oczekiwania na zamówienie – w nierozerwalny sposób związane z darmową przesyłką. Zamówione przedmioty przychodzą w zwykłych listach okraszonych chińskimi znaczkami, czyli China Post.
  • wypada znać angielski – niby portal ma tłumaczenie, ale daleko mu do ideału. Często wygodniej korzysta się z anglojęzycznej wersji Ali, bo nie trzeba przedzierać się przez „ponglisz”. Zawsze można użyć tłumacza Google, ale przynajmniej podstawowa znajomość angielskiego naprawdę się przydaje.
  • nigdy nie wiesz, czy zamówione przedmioty są oryginalne. Bezpieczniej założyć że raczej nie są. Jeśli kupujemy „oryginały”  za 1/20 ich polskiej ceny, warto przemyśleć wcześniej zakup.

Używam Ali do zakupów tzw. pierdół za kilkanaście złotych. Jak już wspominałam, nie chciałabym ryzykować kupna np. droższej elektroniki. Pod tym względem cenię sobie ideę kilkuletniej gwarancji i przesyłkę kurierem. Ceny na portalu podawane są zawsze w dolarach, więc najprościej przemnożyć ją razy 4 by uzyskać cenę w pln. Można wybrać kilka opcji płatności, ale uważam, że najwygodniej jest użyć karty kredytowej. Oczywiście, jeśli planujecie większe zakupy, bardziej będzie opłacało się założyć konto walutowe i kupić dolary w kantorze internetowym.

Opowiem Wam jeszcze o mej głupocie. Kupując na AliExpresie, korzystałam z wersji angielskiej portalu. Byłam przy tym przekonana, że „Free shipping” oznacza, że moje zamówienie będzie za darmo płynąć statkiem. Dopiero po paru tygodniach tknęło mnie, by użyć tłumacza i odkryłam, że „shipping” to po angielsku wysyłka. Nici z „darmowego statkowania” 🙂

Reasumując – polecam. Dzięki Ali mam nowy case do komórki (16 pln) a czekam jeszcze na puder (22 pln – zaszalałam) i okulary przeciwsłoneczne (12 pln). Jeśli macie ciekawe doświadczenia z zakupami na AliExpress’ie podzielcie się nimi w komentarzach, jestem ciekawa jak to u Was wygląda.

Do napisania 🙂

Reklamy

3 uwagi do wpisu “AliExpress czyli jak kupować u Chińczyka?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s