Odpicuj sobie stołek czyli metamorfoza starego krzesełka

Od bardzo dawna chodziło mi po głowie, by przerobić w jakiś sposób stary stołek, który miałam w domu. Był jednym z elementów umeblowania mojego nastoletniego pokoju i kiedy się przeprowadzałam, pojechał razem ze mną. Nie miałam serca go wyrzucać, mimo że – obiektywnie patrząc – nie był specjalnie cenny. Przydawał się w mieszkaniu – a to ktoś na nim przysiadł, by buty zawiązać, a to stanął, by sięgnąć do wyżej powieszonej szafki. Nie pasował mi jednak zupełnie do niczego, stąd myśl, by jakoś go podrasować.

Snuł mi się po głowie pomysł, by wytapicerować siedzisko, co zresztą nie było specjalnie odkrywcze ani skomplikowane. Tylko co z tego, skoro spod nowego pokrycia wystawałyby ciągle paskudne, srebrne nogi? Idealnie gładkie metalowe nożki – ani to pomalować, ani okleić. Naprawdę nie miałam pomysłu, jak rozwiązać tą zagwózdkę.

Kombinowałam, aż w końcu odpuściłam temat i zostawiłam stołek bez jakiejkolwiek zmiany. Szczerze powiedziawszy, myślałam, że tak już zostanie, ale wtedy przeczytałam, że Majsterki ogłaszają konkurs na nóżkowe DIY. Trzeba mianowicie jakoś przerobić nogi meblowe. Hmmm stołek by się nadał, i tak miał kiedyś iść do przeróbki, więc lepszego momentu nie będzie. Chodził mi bardzo intensywnie po głowie przez parę dni, aż w końcu wymóżdżyłam! Skoro nie mogę oszlifować, pomalować, ani okleić to OBWIĄŻĘ!

Być może macie u siebie takie nierokujące niczego taborety, więc pokażę Wam, jak ja się wzięłam za swój, czego potrzebowałam i jak to robiłam. Nie obejdzie się bez następującego zestawu:

  • stary stołek/taboret drewniany lub metalowy
  • materiał do obicia siedziska (w moim wypadku worek jutowy)
  • taker
  • pistolet do kleju na gorąco
  • nożyczki
  • sznurek – jeden lub kilka. Najlepiej sprawdzi się taki, z którego wychodzą „kłaki”, nie idealnie gładki bawełniany

narzędzia

Zaczęłam od tapicerowania siedziska. Nie było sensu ściągać niebieskiej eko-skóry, więc dopasowałam do niej materiał i dobrze naciągnęłam. Do tapicerowania użyłam worka z juty, który został mi z oblepiania starego kufra. Konieczne były dwie warstwy, spod jednej prześwitywał niebieski kolor. Naciągnięty materiał zszyłam od spodu takerem. Wyglądało to tak:

tapicerowanie1

Ważne, by nie przesadzić z naciąganiem materiału – zszywki mogą zwyczajnie nie wytrzymać naprężenia. Trzeba wyczuć właściwy poziom napięcia pokrycia – juta jest dość sztywna i nie rozciąga się ani odrobiny – dodatkowo z nieobrobionych brzegów wychodzą sznurki, więc zszywałam materiał daleko od jego końca. Stołek z nowym pokryciem wyglądał tak:

Lepiej, ale ciągle szału nie było. Wzięłam się zatem za największe wyzwanie tej metamorfozy – nogi. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam czy mój plan się powiedzie, i czy sznurek będzie się trzymał – trzeba było spróbować. Zaczęłam nawijanie od dołu nóżek. Początkowo chciałam koniec sznurka przykleić klejem na gorąco, ale nie zdało to egzaminu – odklejał się on od gładkiej powierzchni metalu. Najlepsze rezultaty daje zawinięcie wystającego kawałka pod kolejne warstwy sznurka- w tej wersji nie potrzebujemy niczego przyklejać.

Najpierw owinęłam dwie nogi białym, bawełnianym, gładkim sznurkiem. Efekt był niezły, ale stwierdziłam że całość w tej wersji będzie wyglądała nieco nudno – postanowiłam więc dodać pewne urozmaicenie. Dwie pozostałe nogi owinęłam innymi sznurkami – jeden z nich był również biały, ale już nie bawełniany (wyglądał jak lniany), drugi – w kolorze siedziska. Łączenia podwijałam pod kolejną warstwę, tak, że są one niewidoczne. Kiedy kończyłam owijać nogę stołka, przyklejałam końcówkę sznurka do poprzednio nawiniętych warstw – praktycznie nie ma możliwości, żeby coś się odkleiło.

Mam więc dwie nóżki takie same i dwie inne – wygląda to dosyć ciekawie. Sznurki lniane radzą sobie zdecydowanie lepiej, niż bawełniane – nie zsuwają się, idealnie przylegają do powierzchni, nie ślizgają się. Wydaje mi się, że dają też ładniejszy efekt końcowy.

Pomyślałam, że warto dodać jakieś urozmaicenie na siedzisko – owinęłam więc beżową jutę, białym sznurkiem, w taki sposób, by utworzył graficzny wzór. Bardzo mi się spodobał efekt, mimo że następnego dnia musiałam przekonywać teścia, że nie zrobiłam tego po to, by materiał trzymał się stołka. Ukończone dzieło prezentuje się tak:

Processed with Rookie Cam

Processed with Rookie Cam

Jeszcze zbliżenie na nóżki:

Processed with Rookie Cam

Processed with Rookie Cam

Po kilku dniach użytkowania krzesełka, muszę przyznać, że wciąż jest funkcjonalny – nic się nie zsuwa, nie spada, ani nie odłazi. Taborecik wreszcie pasuje do mieszkania i nie kłuje mnie w oczy. Może nawet udawać z powodzeniem szafkę nocną. Polecam, by wypróbować ten pomysł na takich „niemodyfikowalnych” meblach, jak  ten.  A jak Wam się podoba?

Do napisania 🙂

Advertisements

8 uwag do wpisu “Odpicuj sobie stołek czyli metamorfoza starego krzesełka

  1. Super metamofoza, gratuluję pomysłowości 🙂 Sama mam 3 podobne taborety, które chciałabym odnowić. Pani sposób bardzo mi się spodobał i chciałabym spróbować zrobić coś podobnego. Boję się tylko czy sznurki z nóżek z czasem nie zaczną się zsuwać, w końcu to chrom i ciężko do niego coś przytwierdzić. A jak jest u Pani po kilku miesiącach użytkowania?
    Pozdrawiam

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s