Budżetowa metamorfoza balkonu

Balkon był moją wielką bolączką odkąd mamy mieszkanie. Robiąc remont ominęliśmy tę kwestię, żeby nie zwiększać kosztów. Miałam więc po poprzednich właścicielach paskudne, pobrudzone brązową farbą płytki, parapety wołające o pomstę do nieba i zszarzałe ściany.

W tym roku się zawzięłam – postanowiłam zrobić ogródek i balkon. Od początku marca wdrażam w życie mój plan – ryję, kopię grządki, sadzę, koszę i podlewam. Efekt ogródka pokażę, gdy nieco bardziej się zazieleni, a swoje pięć minut ma teraz balkon.

Założenie było takie, żeby z miejsca, które odstrasza, zrobić przyjemną oazę w której rodzina będzie z chęcią spędzała ciepłe popołudnia. Nie chciałam robić generalnego remontu, chociaż w gruncie rzeczy nie do końca wierzyłam, że bez niego się obejdzie. Kucie płytek i skrobanie farby przy dwójce małych dzieci nie wchodziło w grę. Miało być szybko, prosto i tanio.

Co było na początku?

Wiem, że nie ma się czym chwalić, ale gdy rozpoczynałam, mój balkon wyglądał tak:

No nie było szału, mimo że samo miejsce miało potencjał – balkon jest naprawdę duży, w kształcie litery L. Najbardziej wkurzała mnie podłoga – to że płytki są stare, to jedno, ale zostały dodatkowo pomaziane brązową farbą (przy malowaniu barierek jak sądzę). Efekt był tragiczny. Strzelało mnie za każdym razem, kiedy na nie patrzyłam. Poza tym, nie było opcji, żeby wyjść na nie bosą stopą – w zimniejsze dni można było się nabawić odmrożeń, latem – człowiek czuł się jak kotka na gorącym blaszanym dachu.

W jednym końcu balkonu stała stara wiklinowa skrzynia, w której chowałam narzędzia. Niestety nie dało się na niej usiąść, bo zapadała się do środka. We wnęce postawiłam stolik i krzesła kupione kiedyś na promocji.

Pokażę Wam jeszcze ściany. Wyglądały tak:

balkon ściana przed myciem

Tutaj widzicie parapet i ścianę we wnęce, ale w podobny sposób przybrudzony był cały balkon. Głównie ze względu na ściany nie wierzyłam, że uda się uniknąć generalnego remontu – były w kiepskim stanie i co najgorsze – mocno rzucały się w oczy.

Etapy pracy

Całą metamorfozę balkonu podzieliłam na kilka dni. Ostatecznie zajęła mi z przerwami około dwóch tygodni. Oczywiście nie mam na myśli pracy od rana do wieczora – miałam na to maksymalnie dwie godziny dziennie, gdy teściowie brali dzieci na spacer. Poniżej wyszczególnię Wam wszystko, co zrobiłam.

Ściany

Zaczęłam od tego, co było w moim mniemaniu najtrudniejsze, czyli od ścian. Początkowo w ogóle nie miałam na nie pomysłu, potem kombinowałam z obiciem ich drewnianymi listewkami (co zajęłoby masę czasu), a okazało się, że najprostsze rozwiązania są najlepsze.

Uzbroiłam się w szczotkę (taką do czyszczenia butów, oczywiście nieużywaną), ścierkę, miskę z wodą i rozpoczęłam mycie ścian. Początkowo próbowałam zrobić to Cifem, ale nie dało rady (swoją drogą Cif zmywa ślady z długopisu- sprawdzone). W końcu doznałam olśnienia – środek do mycia fug!!! Miałam ten kupiony w Lidlu, więc postanowiłam spróbować. Działa IDEALNIE! Spsikałam, zostawiłam na chwilę i po wyszorowaniu szczotką, ściany były bielusieńkie. Potraktowałam nim także parapety i okazało się, że fuga między płytkami była biała, nie czarna – szok! Środkiem do mycia fug umyłam wszystkie balkonowe ściany – zostały pięknie odświeżone.

Popatrzcie, jak wygląda ściana i parapet po myciu:

balkon umyte ściany

Po umyciu, wszystkie ubytki w ścianach zagipsowałam i pomalowałam białą farbą.

Barierki

Barierki balkonowe zakryłam wikliną mocowaną za pomocą opasek zaciskowych. Dzięki temu z zewnątrz nie widać tego, co jest na balkonie, ma się wrażenie większej intymności. Dodatkowym plusem jest to, że moja córka nie wkłada już głowy między barierki.

balkon przed remontem 3.JPG

Podłoga

Oj, długo się nad nią zastanawiałam. Byłam już prawie przekonana do płytek kompozytowych – odstręczała mnie od nich jedynie cena. Jak już wspominałam, mam duży balkon i położenie na nim kompozytu to koszt ok. 700 pln – więcej niż tradycyjne kafelkowanie.

Bardzo chciałam, by można było wyjść na balkon bosą stopą – w końcu zdecydowałam się na sztuczną trawę. Zupełnie nie był do niej przekonany mój mąż, ale uparłam się. Za trawę, którą wyłożyłam cały balkon zapłaciłam niecałe 150 pln. Mam najtańszą z możliwych – nazywa się bodajże Spring, kupiłam ją w Leroy Merlin (kosztuje około 11 pln za metr).  Montowałam ją na zwykłych taśmach do dywanu.

W sklepach pojawiły się teraz taśmy do montażu sztucznej trawy – NIE KUPUJCIE ICH! Są beznadziejne. Opakowanie takiej taśmy kosztuje prawie 40 pln, a pozwoli na zamontowanie kawałeczka wykładziny. Dodatkowo jest ona bardzo gruba i pod trawą widać wypukłość. Zwykła taśma do dywanów naprawdę wystarczy.

Po położeniu wykładziny na płytkach, zrobiłam z niej dodatkowo cokoliki wokół ścian – wygląda to naprawdę fajnie!

Processed with Rookie Cam

Jestem BARDZO zadowolona, że zdecydowałam się na sztuczną trawę – praktycznie nie widać na niej zabrudzeń, a gdy już są, wystarczy ją poodkurzać. Można po niej chodzić boso i nie marzną stópki – polecam.

Wnęka

Chciałam, by balkon był takim miejscem, gdzie można wyciągnąć się z książką. Moje balkonowe krzesła nie do końca pasowały do tej wizji – uwierają w wiadome miejsce i co najwyżej można na nich przysiąść, a nie rozłożyć się.

Marzyła mi się leżanka, albo kanapa, ale to wykluczało założenie „tanio”. Na szczęście miałam farta. Chrzestny mojej córki pozbywał się akurat swojej kanapy, więc udało mi się ją zaklepać. Była idealna – szerokość 140 cm, zatem wpasowała się we wnękę, pozostawiając jeszcze miejsce na stolik z boku.

Processed with Rookie Cam

Przykanapowy stolik powstał z dwóch skrzynek po owocach. Jedną miałam już wcześniej, drugą za 4 pln załatwiła moja szwagierka. Ustawiłam jedną na drugą, co dało odpowiednią wysokość stolika.

Processed with Rookie Cam

Naprzeciw kanapy trafił okrągły stół z dwoma krzesłami balkonowymi – pozostałe dwa odnalazły schronienie na balkonie teściów.

Processed with Rookie Cam

 

Zamiast wiklinowej skrzyni – drugi koniec balkonu

Wiklinowa skrzynia zniknęła, a zamiast niej stanął namiot tipi – więcej o tym, jak wykonać go własnoręcznie, w niecałą godzinę tutaj.

Processed with Rookie Cam

Parapety

Parapety były wyłożone wstrętnymi płytkami – bardzo mi się to nie podobało. Nałożyłam na nie zwykłą okleinę imitującą deski. Mam ją już kilka tygodni i póki co nic się z nią nie dzieje – nie odkleja się, nie podchodzi powietrzem.

Processed with Rookie Cam

Dodatki

To głównie dodatki tworzą atmosferę, więc nie mogło ich zabraknąć na moim balkonie. U mnie lista jest następująca:

  • kanapę przykryłam narzutą kupioną kiedyś w Jysku za 10 pln. Dodałam kilka poduszek. Boki leżanki wyłożyłam szydełkową chustą, zrobioną przez moją mamę.

balkon bez remontu stoliczek 3.JPG

  • okrągły stół przykryłam obrusem i kwadratową chustą z frędzlami. Stoi na nim kwiatek posadzony w filiżance.

balkon bez remontu stolik i krzesła.JPG

  • na stoliku z pudeł po owocach położyłam tacę z Pepco. Na niej stoi wazon ze świeżymi kwiatami oraz kilka własnoręcznie wykonanych dekoracji (zerknijcie tutaj i tutaj).

balkon bez remontu bzy.JPG

 

  • za stolikiem postawiłam diplodenię (pięknie kwitnie). Na ścianie powiesiłam pojemniki w których posadziłam pelargonie. Rosną one też w doniczkach ustawionych na stołku pod ścianką działową

Processed with Rookie Cam

  • na ściance działowej powiesiłam makatkę zrobioną na szydełku przez mamę

balkon bez remontu wnęka.JPG

Podsumowanie

Najdroższym elementem metamorfozy było zakupienie trawy – 150 pln. Tipi kosztowało łącznie 42 pln, na kwiaty wydałam około 100 pln. Wiklinowa osłona na balkon to koszt około 200 pln. Resztę dodatków miałam w domu, więc nie jestem w stanie ocenić ich ceny – jeśli nie macie poduszek, obrusów, czy narzut, warto wybrać się do SH – za grosze można tam kupić świetne materiały.

Mam nadzieję, że podoba się Wam to, jak teraz prezentuje się mój balkon – rodzina jest zachwycona. Starsza córka siedzi albo w tipi, albo na kanapie – czyli cel został osiągnięty.

Do napisania 🙂

PS. Aby nie przegapić kolejnego posta, zapraszam do polubienia Mamusi Muminka na Facebook’u: http://www.facebook.com/mamusiamuminkablog
Polecam także obserwowanie mnie na Instagramie: http://www.instagram.com/mamusiamuminka/

Advertisements

15 uwag do wpisu “Budżetowa metamorfoza balkonu

  1. Bardzo fajny pomysł z tą okleiną imitującą drewno. Nie wpadłabym na to a niskim kosztem można osiągnąć świetny efekt. Ja niestety mieszkam w mieszkaniu bez parapetów 😉 i tęskno mi za kawałkiem drewna, na którym można postawić kwiatka.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s