Bytomski jarmark staroci. Jak kupować na pchlim targu?

W sobotę wywiało mnie do Bytomia na jarmark staroci. Co miesiąc w każdy pierwszy piątek i sobotę miesiąca organizowany jest tam pchli targ. Muszę przyznać, że kiedy jechałam na niego pierwszy raz, moje wyobrażenia mocno rozjechały się z rzeczywistością. Jest to spowodowane tym, że podglądam na FB pewien sklep z antykami.

Naftalina

Idealny sklep ze starociami, ziemia obiecana każdego graciarza – czyli Naftalina. Jest okrutnie daleko ode mnie i nigdy tam nie byłam, ale wybieram się. Kiedyś pojadę, a wtedy będzie długi i piękny post, masz to jak w banku. Właściciele mają niesamowity zmysł i wyczucie – wyszukują naprawdę piękne rzeczy, to raz. Dwa, że potrafią tak je poukładać i wystylizować, że myślisz sobie, że właściwie to chcesz to wszystko. Teraz, zaraz i kij że nie masz miejsca.

Oglądanie zdjęć z Naftaliny, z jednej strony cieszy i inspiruje, z drugiej zasmuca – 250 km ode mnie. Eghhh… Jeśli jeszcze nie śledzisz ich profilu na FB, to gorąco polecam – ale co ja właściwie będę się rozpisywać, popatrz na zdjęcia i niech to Cię przekona. Jeżeli masz blisko do Łomnicy w Dolnośląskim, to uwierz mi, że Ci zazdroszczę!

źródło: Naftalina

Jak wyobrażałam sobie targ staroci?

No więc wiesz już, co to Naftalina, więc domyślasz się pewnie, jak wyobrażałam sobie jarmark staroci. Oczyma wyobraźni widziałam wyjątkowe i unikalne przedmioty (w SUPER CENACH) pięknie poukładane na jakimś stylowym stoliku – i tak stoisko obok stoiska. Schludnie, z klasą i gustem. Haha. Co zastałam? Płachty wyłożone na ziemi, w najlepszym razie faktycznie stolik, o ile ktoś miał takowy na sprzedaż. Na owych płachtach (i nie były to worki jutowe pamiętające fascynującą podróż statkiem 100 lat temu) leżą upchnięte rzeczy. I problem w tym, że w większości są to śmieci. Nie antyki, tylko jakieś paskudztwa dziabnięte z niemieckich Flomarków. To było moje pierwsze rozczarowanie. Na pchlim targu jest naprawdę góra plastikowej tandety. Kolejna rzecz – nie wystawiają tam (od reguły są wyjątki) raczej stoisk ludzie, którzy zrobili porządki na strychu, tylko handlarze. Idźmy dalej tym tropem – oznacza to, że prawdopodobnie nie kupisz mebla z epoki w super cenie – cena raczej Cię powali. I uwaga na podróby – naprawdę łatwo trafić na coś, co WYGLĄDA jak antyk, a jest mejd in czajna.  Ok, pomarudziłam, ale czy to znaczy, że nie warto? Jasne, że warto, ale trzeba pamiętać o kilku rzeczach.

Jak kupować na pchlim targu?

Zanotowałam sobie, o czym trzeba pamiętać, żeby nie zniechęcić się po pierwszym razie. Mam nadzieję, że ta lista pomoże Ci zrobić wspaniałe zakupy!

  1. Targ staroci w Bytomiu jest w każdy pierwszy piątek i sobotę miesiąca w godzinach 7-15. Zasada numer jeden – jedź tam najwcześniej jak się da i najlepiej w piątek. Nigdy mi się to nie udało, przeważnie docieram na miejsce w sobotę koło 11 i widzę szczęściarzy, którzy wracają z niesamowitymi łupami. W sobotę! W piątek o 7 rano jeszcze nic nie zostało przebrane i jak sądzę – Twoja konkurencja albo śpi, albo siedzi w pracy.
  2. Nigdy nie omijaj tego, co teraz Ci powiem – NEGOCJUJ! Zawsze i wszystko! Praktycznie pewnym jest, że stargujesz 20% ceny, z dużym prawdopodobieństwem jesteś w stanie zejść nawet o połowę. Kilka zasad negocjacji na pchlich targach:
    • W normalnych warunkach negocjacje mają sens, gdy dajesz coś od siebie – np kupujesz kilka rzeczy na raz. Tutaj to nie działa. Wszystkie ceny są zawyżane, bo praktycznie każdy negocjuje. Podsłuchałam ostatnio taką rozmowę:
      – W jakiej to jest cenie? – zapytał Kupujący
      – 100 pln.
      – Aha. A za ile pan to odda?
      Powyższe nie jest jakimś szczytem umiejętności negocjacyjnych, ale dość dobrze obrazuje, o co chodzi w tej zabawie. Nie miej więc żadnych skrupułów i nie czuj się źle, czy dziwnie z tym, że zamierzasz coś ugrać.
    • Nigdy nie okazuj, że zależy Ci na rzeczy, którą chcesz kupić. Nawet jeśli masz ochotę skakać z radości, bo szukałeś kilka lat akurat tego stolika. Udawaj, że właściwie to Ci wszystko jedno, ale od biedy i z łaski możesz kupić. Nie bój się odejść od stoiska i wrócić po kilku minutach – przeważnie taka taktyka spowoduje, że ugrasz fajną cenę.
    • Postaraj się wyczuć granicę opłacalności u sprzedającego. Jeśli zaproponujesz zbyt niską cenę, to albo go obrazisz, albo Cię wyśmieje – ani jedno, ani drugie nie jest pożądane, jeśli chcesz dobić targu. Jest jednak taki moment, w którym jemu już prawie się opłaca, a Tobie opłaca się bardzo – wtedy staraj się zamknąć sprawę.
    • Jeśli naprawdę kiepsko się czujesz w roli negocjatora, jest Ci głupio i masz poczucie niezręczności, zrób tak: od podanej przez sprzedającego ceny odejmij mniej więcej 1/3 i spytaj, czy puści za tyle. Pewnie puści, a jeśli nie to zaproponuje Ci swoją.
    • Nie negocjuj, jeśli coś kosztuje 2 lub 3 pln – chyba, że kupujesz tego dużo.
  3. Nie daj się nabrać. To że coś wygląda staro, wcale nie znaczy, że takie jest. Rynek jest pełny stylizowanych mebli i przedmiotów. Pół biedy, jeśli wydasz kilkadziesiąt złotych na coś, co jest nówką nieśmiganą, a miało pamiętać czasy Ludwika XVI, ale czasem można się wyłożyć na transakcji za kilka tysięcy. Nie ufaj sprzedającemu, który zaklina się na swoją matkę i opowiada Ci, że możesz przyjść z konserwatorem zabytków, bo ten tylko potwierdzi jego słowa. Jeśli masz wydać kilka tysięcy (najdroższa rzecz o jaką spytałam była po 16 000 PLN), to umów się na wizytę ze specjalistą.
  4. Optymalnie by było, gdybyś zrobił sobie wcześniej listę tego, co Cię interesuje i szukał konkretów. Oczywiście trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo można trafić na perełkę, ale mówię Ci z własnego doświadczenia, że taki ogólny plan ułatwia poszukiwania. Rzecz w tym, że wśród tej góry pierdół, łatwiej się skupić i wypatrywać – jeśli wiesz jak ma wyglądać, to czego szukasz.
  5. Nie licz na to, że podejdziesz do danego stoiska i tadaaam – jest Twoja perła. To działa raczej tak, jak szukanie grzybów w lesie – ciężko cokolwiek zauważyć. Problem w tym, że sprzedawcy nie stylizują nijak swoich wystawek, więc musisz liczyć się z tym, że zewsząd będzie Cię atakował zbiór bzdur. Nie będzie ładnie, jak na zdjęciach Naftaliny. Musisz sobie więc wyobrazić, jak dana rzecz ma  się prezentować u Ciebie i w myślach umyć ją z kurzu.

Jeżeli lubisz starocie, to zdecydowanie jedź, zobacz co i jak i wyrób sobie własne zdanie. Mi chyba najbardziej brakuje takiego „starocio staging’u”, czyli prezentacji towarów w taki sposób, żebym łatwiej mogła wyobrazić sobie je, u siebie w domu.

Targi staroci „dzieją się” w całej Polsce. Czy warto na nich szukać np. mebli z epoki w dobrej cenie? Hmmm, wątpliwe. W tym wypadku ciągle lepszy jest OLX, chociaż może zależy to od regionu. Nie zmienia to jednak faktu, że można na nich znaleźć masę dodatków i bibelotów – jeśli interesujesz się wnętrzarstwem, to chociażby z tego powodu – warto.

A tak z innej beczki – marzy mi się, by w Polsce przyjęły się wyprzedaże garażowe. Czasem są gdzieniegdzie organizowane i właśnie to jest prawdziwa kopalnia perełek w świetnej cenie.

Do napisania 🙂

PS. Jeśli jeszcze nie śledzisz mnie na FB, zachęcam, byś to zrobił! Tutaj znajdziesz link do mojego profilu. Będzie mi także bardzo miło, jeżeli zechcesz podzielić się tym postem ze znajomymi.

 

 

Reklamy

20 uwag do wpisu “Bytomski jarmark staroci. Jak kupować na pchlim targu?

  1. O naftalinie słyszałam, ale nie byłam, ode mnie też dość daleko i też strasznie chciałabym tam zawitać . U nas w Szczecinie pociesz się -nie ma nawet takiego pchlego targu jak w Bytomiu, kiedyś wystawiali się handlarze w takiej galerii Turzyn, ale tam były tylko antyki i to strasznie drogie. Z twoich zdjęć wygląda nie tak źle , może trafiłaś na gorszy dzień.

    Polubienie

  2. Już myślałam, że tylko ja mam takie odczucie z ‚targu staroci’ ostatnio pojechałam 100 km – bo mąż gdzieś tam widział jakieś starocie (z podróży służbowej, z tego miejsca przywiózł mi kankę na mleko – i już wtedy wydawało mi się, że przepłacił) – ale skoro zaproponował, że możemy tam jechać, to skorzystałam moim oczom ukazał się totalny misz-masz, sterta rupieci, rzeczy zniszczone – że nawet na śmietnik wstyd to wynieść… gdzie nie gdzie fajne, ciekawe przedmioty i nawet miałam ochotę na kilka, ale ceny z kosmosu… nawet po stargowaniu o 1/3 ceny nie wiem czy chciałabym to kupić… no cóż w tym miejscu zdecydowanie byli handlarze – ale liczę, że kiedyś trafię na pchli targ z prawdziwego zdarzenia i nie na biznesmenów 😉 tylko ludzi, którzy chcą się pozbyć swoich szpargałów za rozsądną cenę 🙂

    Polubienie

    1. I dlatego mi się marzą wyprzedaże garażowe. Wiem, że już są gdzieniegdzie organizowane i kiedy oglądam zdjęcia z takich eventów, to aż mnie w dołku ściaska! Póki co z targami wygrywa jeszcze OLX z działem „za darmo”, ewentualnie do „50 pln”. No i oczywiście łowy śmietnikowe 🙂

      Polubienie

  3. kiedyś ten targ był w centrum miasta i lubiłam w piątek po pracy przejść się w ramach spaceru z założeniem, że nie mogę wydać więcej niż 5 zł. różnie mi z tym szło 😉 nigdy nie udało mi się nic wynegocjować z rzeczy, które miały wyższe ceny i w sumie nie żałuję, że ich nie kupiłam, więc pewnie nie były mi potrzebne. za to żałuję że nie kupiłam szezlongu w wymarzonym kształcie, nie miałam jak go przetransportować i okazja przepadła.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s