Jak odczarowałam sprzątanie?

Lubisz sprzątać? Pewnie nie, bo kto lubi… Tutaj Cię pewnie zaskoczę, bo ja tak. No ok, może nie do końca lubię sprzątać, ale nie cierpię, gdy jest brudno. Czuję wtedy tak duży dyskomfort, że proces ogarniania bałaganu, sprawia mi ulgę. Co chyba oznacza, że jest dla mnie całkiem przyjemny. Nie zawsze tak było – i dziś opowiem Ci, jak to się stało, że nie zastaniesz u mnie nieładu.

Perfekcyjna Pani Domu

Większość osób, u których panuje idealny porządek, wyniosła ten nawyk z domu. Najczęściej dbają o to matki i uczą swoje dzieci, co robić, by w domu było czysto. Pamiętam z dzieciństwa, że gdy przychodziłam do mojej przyjaciółki, nie wyszła na podwórko, zanim nie przetarła podłogi „na mokro” i „na sucho”. Wtedy była to dla mnie jakaś fantastyka, bo u mnie sprzątało się od wielkiego dzwona. Moja mama uważała, że są ciekawsze rzeczy do robienia, niż latanie na szmacie i nie wymagała ode mnie jakoś bardzo zachowywania porządku. W efekcie mój pokój wyglądał jak pobojowisko przez bardzo, bardzo długi czas. Rzeczy leżały porozrzucane, ciuchy piętrzyły się na fotelach i nic nie miało swojego miejsca – i ZUPEŁNIE mi to nie przeszkadzało. Do czasu.

Parę lat temu obejrzałam jakiś odcinek „Perfekcyjnej Pani Domu”. Przez przypadek, bo programy o sprzątaniu jakoś mnie nie fascynowały. Prowadząca mówiła tam o tym, że porządek w mieszkaniu przekłada się na porządek w życiu i to, że dbamy o dom jako kobiety, jest przejawem szacunku i miłości do naszych bliskich. Oglądałam totalnie zagracone domy uczestników i tak sobie myślałam, że równie dobrze ten program mógłby być kręcony u mnie. Nie było ani jednej szafki, czy kąta w którym byłoby idealnie. Miałam całą masę niepotrzebnych i nigdy nie używanych rzeczy, na których zbierał się kurz. W dodatku nie posiadałam wiedzy, jak to wszystko ogarnąć i uporządkować. Patrząc na ten rozgardiasz, ręce mi opadały i traciłam nadzieję. Ale jednak w każdym kolejnym odcinku ktoś odgracał swój dom, więc może i mi się uda?

Trzy razy „P”

Taką najważniejszą zasadą, o jakiej się dowiedziałam, było „Trzy razy P” – czyli to, by zostawić w domu tylko te rzeczy, które są pięknepamiątkowe, albo przydatne, a wszystkie inne WYRZUCIĆ! W moim przypadku, oznaczało to wyrzucenie całej masy niepotrzebnych bzdur, latami gromadzonych ubrań w których nie chodziłam, wszystkich „przydasiów”, które nigdy jeszcze się nie przydały. Rozpoczęłam wielką akcję odgruzowywania domu rodzinnego. Zajęło mi to ładnych parę miesięcy. Pamiętam, że wracałam z pracy, włączałam „Perfekcyjną Panią Domu” i po seansie, zmotywowana i z głową nabitą nową wiedzą, zabierałam się do dzieła. To była żmudna robota i końca nie było widać, ale ostatecznie SIĘ UDAŁO! Cały bajzel został ujarzmiony, wszystkie kąty ogarnięte i zapanował ład i porządek. Niedługo potem założyłam rodzinę i zaczęłam urządzać własne mieszkanie – i wiedziałam już, jak nie dopuścić do jego zagracenia.

Jak nauczyłam się sprzątać?

W swoim domu od początku bardzo dbałam o to, żeby było czysto – każda rzecz musiała mieć swoje miejsce i z uporem maniaka, wszystko zawsze odkładałam tam, gdzie należy. Sprzątam na bieżąco – codziennie. Każdego dnia odkurzam podłogi, zmywam, sprzątam i przemywam kuchnię, podnoszę to, co upadnie, składam rzeczy i wkładam do szafy, wynoszę śmieci, ścielę łóżka. Dlatego praktycznie nie ma możliwości, żeby ktoś, kto wpadnie z nienacka, zastał u mnie bajzel. A nie jest łatwo przy dwójce dzieci, kotach, psie i mężu (last but not least) i gresie szkliwionym w kuchni i przedpokoju (o tym, jak myć to ustrojstwo, będzie osobny wpis).

Trening czyni mistrza – w każdej dziedzinie. O ile na początku musiałam się zmuszać do tego, żeby zachowywać porządek, o tyle na dzień dzisiejszy weszło mi to w nawyk. Automatycznie wykonuję wszystkie czynności mające na celu uporządkowanie przestrzeni i nie są one dla mnie ani przykre, ani trudne. Wymagam od domowników zachowywania porządku i jestem w temacie nieprzejednana. Zresztą chyba dobrze mi idzie, bo dla mojej 2,5 letniej córki, odkładanie rzeczy na miejsce jest czymś oczywistym.

Takim miejscem, które lubi się brudzić, jest kuchnia. Kiedy gotuję, sprzątam w niej na bieżąco – czyli – ubrudzę kubeczek – wkładam go do zmywarki. Okruszki na blacie – zaraz je ścieram, coś wylało się na podłogę – jest momentalnie traktowane szmatką. Dzięki temu mam więcej miejsca i w momencie, gdy kończę robić obiad – od razu mam czysto.

Plusy systematycznego sprzątania

Moje podejście ma kilka zalet, ma pewnie też i wady – w końcu zajmuje sporo czasu i to codziennie. Zastanowiłam się, co właściwie zyskuję, takim zachowaniem i zrobiłam sobie listę:

  • Nie stresuję się niezapowiedzianymi gośćmi. Naprawdę każdy może mnie odwiedzić o dowolnej porze i nie będzie musiał torować sobie drogi do kanapy.
  • Nie tracę soboty na sprzątanie. Dzień wolny – dzień jak co dzień.
  • Nie szukam rzeczy – zawsze wiem, gdzie co jest bo WSZYSTKO ma swoje miejsce.
  • Generalnie porządki idą naprawdę sprawnie
  • W domu jest zwyczajnie przyjemnie – mogę sobie poszaleć z dekoracjami, bo nie zasłania ich sterta rupieci
  • Ładne wnętrze to przede wszystkim czyste wnętrze – a ja lubię, gdy jest ładnie

Myślę, że kluczem jest nawyk. Trzeba tak długo zmuszać się do czegoś, aż wejdzie nam to w krew – i identycznie jest z utrzymywaniem porządku.

Żeby sprzątanie było pachnące

Skoro wiesz już, że mam bzika na puncie porządku, to domyślasz się pewnie, że ucieszyłam się, gdy dostałam możliwość przetestowania nowoczesnej linii kosmetyków do wnętrz Perfect House, polskiej marki „Barwa”. Poczytałam trochę o nich i zapowiadało się naprawdę ciekawie – zostały stworzone „by przełamać rutynę codziennych, uciążliwych obowiązków. Do ich produkcji zastosowano perfumeryjne kompozycje, a opakowania zaprojektowano tak, by nie trzeba było ich chować w szafkach”. Brzmi fajnie, prawda?

 

SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Zestaw produktów Perfect House polskiej firmy „Barwa”

Zestaw produktów do wnętrz „Barwy”, można podzielić na trzy grupy:

  • Do mycia łazienki, kuchni i naczyń
SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Środki Perfect House do mycia kuchni, łazienki i naczyń
  • Do mycia podłóg – drewnianych i płytek
SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Środki Perfect House do mycia podłóg drewnianych i wykładanych płytkami
  • Specjalistyczne – do szkła, skóry i mebli
środki czystości Perfect House skóra meble szkło.jpg
Środki Perfect House do mycia szkła, drewna i skóry

Opakowania faktycznie zaskakują swoim wyglądem – są bardzo ładne, dodatkowo na plus jest to, że w zależności od produktu – są wyposażone w „psikacz”, lub w przypadku płynu do naczyń – w pompkę.

SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Seria kosmetyków do wnętrz Perfect House

Prawdziwy szał jest, po odkręceniu butelki – te zapachy! Ja jestem z natury „wąchaczem” – prędzej zapamiętam, jaki ktoś ma perfum, niż jak się nazywa – i ten zestaw to moje Eldorado! Chyba wygrał środek do czyszczenia skóry (poza kanapami, fotelami i tapicerką, można nim czyścić także buty i torebki), najintensywniej się w niego wwąchiwałam. Najlepsze jest to, że te zapachy są naprawdę trwałe – utrzymują się długo, w łazience dzień po sprzątaniu jeszcze je czułam.

SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Kosmetyki do wnętrz Perfect House polskiej firmy „Barwa”

Pod względem działania jest doskonale. W tej kategorii wygrał u mnie środek do mycia kuchni – i powiem szczerze, że sądzę, iż jest to najlepszy tego typu produkt na rynku. Dlaczego? Zawsze najtrudniej było mi domyć płytę gazową – mam szklaną. Opcje były dwie – albo ją szoruję i pozostają smugi, albo myję środkiem do szkła i pozostaje brud. Zawsze więc męczyłam się dwoma preparatami – mleczkiem i potem płynem do szyb. Produkt „Barwy” rozwiązał oba moje problemy – rewelacyjnie radzi sobie z zabrudzeniami (nawet tymi przyschniętymi czy tłustymi) i nie pozostawia na szkle ŻADNYCH smug. Dla mnie ideał i pozostanę mu już wierna.

SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Piękne kosmetyki do wnętrz Perfect House

O każdym z tych produktów można napisać wiele dobrego – są naprawdę rewelacyjne i warto po nie sięgnąć. Środek do mycia szyb bardzo mnie zaskoczył – skutecznie działa, wspaniale pachnie i – co przynajmniej dla mnie istotne – atomizer wyrzuca delikatną mgiełkę, którą łatwo się czyści szklane powierzchnie. Produkt do mebli, sprawia, że są w dotyku satynowe i pięknie błyszczą.

Seria jest bardzo dobra – połączenie pięknego opakowania, skuteczności działania i cudnych zapachów musiało się udać! Produkty te znajdziesz w Auchan, Delikatesach Centrum, Społem, w Rossmannie, lub na stronie producenta. Myślę, że pozytywnie zaskoczy Cię ich cena – mnie zaskoczyła. W dodatku aktualnie są w promocji i kupisz je już od 5,62 PLN!

SONY DSC                      Processed with Snapseed.
Kosmetyki do wnętrz Perfect House w kuchni

A czy Ty masz jakieś swoje „tajne sposoby” na sprzątanie? Może są jakieś produkty, z których jesteś szczególnie zadowolona i których używasz najczęściej? Jeśli tak, zostaw proszę informację w komentarzu.

Do napisania 🙂

PS. Klasycznie już – zapraszam Cię do śledzenia moich poczynań na Facebook’u i Instagramie (wspominałam, że jestem instagramowym freakiem?)!

Advertisements

17 uwag do wpisu “Jak odczarowałam sprzątanie?

  1. A ja co dzień ogarniam z grubsza. Bardzo lubię myć okna – dziwne nie? 😉 Jak się wścieknę na męża to i dywan wypiorę na kolanach hah. Ledwo starcza na to czasu, bo przy trzylatce jest „Syzyfowo” ;), ale raz w tygodniu przychodzi gosposia na cztery godzinki i wykonuje prace, których nie cierpię… szorowanie glazury, składanie ubrań itp.

    Lubię

      1. Prasuje również gosposia, ale tylko na wyjątkowe okazje 😉 Ogarnia „magiczny fotel” ze stertą co środę 😀 Ważne by dobrze wieszać pranie, moja siora ma też sposób (od ciotki sprzątającej w Norwegii – dobre patenty) że układa mokre pranie jedno na drugim na płasko i zostawia na parę godzin a później wiesza. Ciuchy prasują się jakby same sobą…

        Lubię

  2. Dobrze, że nie jestem sama! 🙂
    Też kiedyś nie lubiłam sprzątać, aż w końcu nadszedł taki dzień że polubiłam. Teraz gdy mam nieporządek czuję się zwyczajnie nieswojo, a moi współlokatorzy chyba mnie za to nienawidzą 😛
    Cieszę się, że na Ciebie trafiłam i po tym wpisie wiem, że zostanę na dłużej.

    Lubię

  3. Miałam podobnie jak Ty. Przez to, że w moim rodzinnym domu wiecznie panował (i właściwie nadal panuje) bałagan, zupełnie mi on w życiu nie przeszkadzał. Później mieszkałam w akademiku, gdzie na kilku metrach kwadratowych musiałyśmy się zmieścić we trzy – z całym naszym dobytkiem, więc utrzymanie porządku nie było łatwe. Dopiero jeszcze później, właściwie sama nie wiem jak i kiedy, zaczął mi ten nieustanny bałagan przeszkadzać. Zaczęłam więc pielęgnować w sobie nawyki systematycznego sprzątania. Naczynia od razu do zmywarki, ubrania do szafy lub kosza na brudy, każdą użytą rzecz od razu odkładam na miejsce. Wcześniej mi się wydawało, że osoby mające porządek nic innego nie robią tylko sprzątają. A okazuje się, że zajmuje to codziennie niezauważalną ilość czasu, a dzięki temu te większe porządki nie są taką traumą 😉

    Lubię

    1. Dokładnie, jest tak jak mówisz 🙂 Przy większych porządkach od razu oczywiste jest, co należy zrobić. Jeśli ogólnie i tak panuje bajzel, to po prostu ręce opadają i nie wiadomo, w co najpierw je włożyć 🙂

      Lubię

  4. Ja lubię sprzątać i tak jak u ciebie goście nie muszą torować sobie drogi do kanapy, ale.. No właśnie przez to sprzątanie często zmieniam miejsce poszczególnych przedmiotów i rzeczy, bo wydaje mi się że w nowym miejscu będzie im lepiej, poręczniej itd i często zapominam, że zmieniłam lokalizację i niestety szukam, oj szukam i to często, i nie znajduję hi,hi. Nie wiem jak robi to mój małżonek, ale znajduje szybciej i nie będąc przy moim sprzątaniu, odnajduje na logikę. Tak więc chowam rzeczy logicznie to pocieszające, chyba muszę przestać je przenosić z kąta w kąt.

    Lubię

  5. Podziwiam Cię za codzienne sprzątanie. Ja również to robię (zwłaszcza kuchnię i zabawki dziecka) ale mimo wszytsko odkurzanie raz na kilka dni…
    Przyznaję się że „odczarowałam” sprzątanie po narodzinach mojej córki – zatrudniłam do tego pomoc domową która raz w tygodniu robi nam błysk w domu. Trwa to 6 godzin i więc utwierdził mnie to w przekonaniu że ten czas wole poświęcić na pracę, rodzinę albo po prostu odpoczynek 🙂 Pozdrowienia!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s