Jak ogarnąć dzieci, dom i pracę? Część I – codzienna organizacja

Piszę co jakiś czas o sprzątaniu, dość często o urządzaniu wnętrz, a pomiędzy tym wszystkim przeplata się to, że pracuję i mam małe dzieci. Któregoś dnia, jedna z Was zapytała, jak to wszystko pogodzić – i tak wykiełkował pomysł na post.

Początkowo miał być jeden, ale im dalej w las, tym więcej drzew – i tak sobie stwierdziłam, że nie zmieszczę się w jednej notatce. Będą więc ze dwie, może trzy. Zaczynamy 🙂

Koniec macierzyńskiego – i co dalej?

Kiedy byłam na urlopie macierzyńskim z drugą córką, wszystko sobie pięknie ogarnęłam. Codziennie było posprzątane, ugotowane, zakupy zrobione, maluchy ogarnięte i jeszcze blog popisany. Koniec macierzyńskiego oznaczał ZMIANY.

Przyrzekłam sobie, że nie będą drastyczne. Tzn. w mieszkaniu wciąż będzie czystko, rodzina będzie wcinała domowe obiady, a nie mrożonki z Lidla, nie odpuszczę bloga. Najbardziej na moim powrocie do pracy ucierpiał blog, bo nie czarujmy się – wieczorem niejednokrotnie padam na twarz i nie mam czasu ręką ani nogą ruszyć.

Dzień za dniem

Pracuję na etacie w branży finansowej. Oznacza to sporo prasowania, ale o ubraniach będzie później. Mam – w moim odczuciu – beznadziejne godziny pracy – 9-17 i 11-19. Wiem, że bywają gorsze, ale jestem cały dzień poza domem, wracam wieczorem i światło słoneczne łapię co najwyżej przez szybkę w biurze.

Wstaję rano – zawsze za późno, ale nie będę wciskała kitu, jak to już o 5 rano biegnę na siłownię. No więc wstaję, zakładam twarz, budzę i ubieram dzieci i zawożę starszą córkę do przedszkola. Do młodszej przyjeżdża babcia (i nikt mnie nie przekona, że warto mieszkać daleko od dziadków). Wracam o wspomnianej już 17 lub 19 i zaczynam OGARNIANIE.

Ogarnięty dom – co robić codziennie?

 

Odkurzanie

Jest to coś, co robię absolutnie każdego dnia. Border collie plus dwa koty plus dwoje dzieci plus jeden mąż = tona kłaków, albo codzienne odkurzanie, więc wybór jest prosty. Przyzwyczaiłam się do tego i nie mam już nawet przemyśleń w stylu „och nie, jest syf, trzeba posprzątać”. Widzę, że coś jest rozsypane, kłaczy się na podłodze, dywan woła o pomstę do nieba – odkurzam.

Generalnie jest tak – wchodzę do domu, tulę moje maluchy, robię obchód i odkurzam. Zajmuje mi to jakieś 5 minut, a przynajmniej nie strzela mnie ze złości, że jest bajzel. Nie siedzę godzinami, używając automotywacji, żeby poromansować z odkurzaczem – wyrobiłam w sobie absolutny brak tolerancji dla brudnej podłogi – więc pozostało mi jedynie mieć czystą (a gdybym miała jeszcze raz wybierać, kupiłabym jakąś łysą rasę psa. Nie z krótką sierścią – całkiem ŁYSĄ! Mam takie marzenia – że golę mojego bordera, zostawiając mu jedynie miotełkę na ogonie. Wiem, że nie jestem normalna).

Sprzątanie zabawek

Kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci ten ma bród. I pierdylion zabawek porozrzucanych po całym domu – true story. Ten plastikowy szajs sprzątamy wieczorem – w ciągu dnia przeważnie wkopuję poniewierające się po domu zabawki z powrotem do pokoju dzieci. I mam na nie taki patent – pod stolikiem w salonie, postawiłam ładny, wiklinowy koszyk, kupiony za parę złotych w Pepco. Wszystko, co mi się napatoczy, wrzucam właśnie tam. Odzabawkowywanie pomieszczenia zajmuje jakieś dwie minuty – polecam.

Ścielenie łóżek

Kolejne nie ma zmiłuj. W naszym wypadku pościelenie łóżek to konieczność – chyba, że chcemy spać w sierści. O ile kotu wspaniałomyślnie pozwalam na spanie w łóżkach, o tyle border ma bana. I wiesz co robi? Gdy mnie nie ma, ładuje tam kuper – bo mąż nie każe mu złazić. Skąd o tym wiem? Widuję łachudrę w oknie, kiedy wracam do domu. Jak tylko mnie zauważa, zeskakuje i czeka z niewinną miną pod drzwiami…

Wracając do ścielenia – bielizna pościelowa do szuflady, narzuta na materac i dekoracyjnie układamy poduszki. Tzn. ja układam, bo mąż wrzuca je wszystkie na łóżko i sobie idzie.

Odkładanie rzeczy na miejsce

To jest taka rzecz, bez której nie będziesz mieć czystego domu. Odkładanie rzeczy na miejsce musi wejść w krew – i trzeba o tym przypominać domownikom. Taki nawyk oszczędza mnóstwo czasu. Raz – nie marnujesz całej soboty na WIELKIE SPRZĄTANIE, dwa – nie szukasz rzeczy.

Poświęć trochę czasu i zorganizuj sobie dom – kup pudełka i pojemniki, segregatory i koszyczki. Poukładaj wszystko, tak, by każda rzecz miała swoje miejsce. Pamiętaj przy tym o zostawieniu jednego pojemnika na „przydasie” – w każdym domu jest coś takiego. Miejsce, w którym domownicy składują wszystko, co może się przydać – breloczki, ołówki, kupony do Maka, drobne, kluczyki, zbłąkane śrubki itd. Nie ma szans, żeby się pozbyć przydasia – można mu co najwyżej zmienić miejsce – tak by było pod ręką, ale nie na widoku.

Gotowanie

I tutaj dochodzimy do kolejnego postu – mam codziennie naprawdę mało czasu na ogarnięcie wszystkiego, wraz z obiadem na kolejny dzień – gotuję więc proste, nieskomplikowane potrawy. Muszę nakarmić cztery dorosłe osoby – zatem tworzenie wyszukanych dań nie do końca wchodzi w grę.

Sklecenie obiadu nie powinno mi zajmować więcej niż pół godziny – i rzadko przekraczam ten czas. Nie wliczam w to oczywiście samego gotowania – biorę pod uwagę jedynie czas, który muszą spędzić w kuchni.

Następnym razem będzie więc o gotowaniu – i jak to się zaczęło -bo kilka lat temu ogarniałam, co najwyżej, zalewanie zupki chińskiej.

Kuchnia

Mam taką zasadę – na wieczór zostawiam czystą kuchnię. Generalnie, zawsze gdy gotuję, na bieżąco po sobie sprzątam – wymusiły to moje meble kuchenne, które są źle zaprojektowane. Nie mam dużego blatu roboczego, więc aby zrobić sobie miejsce, nie mam większego wyboru.

Takim absolutnym must have jest dla mnie zmywarka. Stoczyłam o nią po ślubie walkę z mężem – ale nie dałam za wygraną i jest. Nie ogarniam, jak bez niej żyłam.

Kup sobie osła

Jest taka opowiastka – jeśli nie masz czasu, kup sobie osła. Potem  sprzedaj osła i zobaczysz, ile będziesz miał czasu. Coś w tym jest.

Oczywiście część domowych obowiązków ogarnia mąż – tylko do niego należy wyprowadzanie psa – dzielnie z nim wychodzi. Czasem nawet wyciągnie naczynia ze zmywarki (nienawidzę tego) i odkurzy. Przeważnie też wysyłam go na zakupy (zawsze z listą!).

Wszystkie moje codzienne obowiązki, nie zajmują mi dużo czasu – gdy dziewczynki siedzą w wannie – sprzątam zabawki, gdy śpią – gotuję obiad i zmywam kuchnię. Sporo rzeczy weszło mi w krew i nie wymagają one ode mnie żadnych refleksji – wykonuję je automatycznie.

A jak jest u Ciebie? Sprzątasz codziennie, czy rzadziej? A może w ogóle to nie Twoja bajka i wynajmujesz kogoś, kto robi to za Ciebie? Zostaw komentarz, jestem bardzo ciekawa Twoich metod 🙂

Do napisania!

Magda

 

 

 

Reklamy

37 uwag do wpisu “Jak ogarnąć dzieci, dom i pracę? Część I – codzienna organizacja

  1. Ja sprzątam w systemie tygodniowym – codziennie po trochu. Ale odkładanie rzeczy na meijsce jest obowiazkiem codziennym. I porządek w kuchni. Inaczej bym zwariowała, nie gotowała i wogóle. Nie cierpię syfu w kuchni! Ne cierpię wchodzić rano do kuchni,w której w zlewei leżą brudne naczynia, a na blatach walają się okruszki nie-wiadomo-czego…

    Polubienie

  2. ostatnio nauczyłam się sprzątać łazienkę „na bieżąco” i „przypadkiem”, korzystam z toalety, to zanim wyjdę przejadę umywalkę szmatką z płynem, innym razem wannę, innym razem toaletę. Dzięki temu nei muszę w sobotę poświęcać 0,5 godziny na sprzątanie całej łazienki, bo robię to na bieżąco 😉

    Polubienie

  3. Odkurzanie mi sie spodobalo! Musze to przyjac u siebie! Jestem na macierzynskim wiec praca etatowa mnie nie gniecie. Gotuje przed jedzeniem, pieke chleb i przekąski na drugi dzień gdy położę spać malucha, ścielę po wstaniu, zakupy po śniadaniu, zmywanie naczyń po zakupach i spacerze, chowanie rzeczy na miejsce przed gotowaniem obiadu. I tak co dzien. miedzyczasie lulanie, usypianie pranie prasowanie. A wieczorem praca nad blogiem, profilem fb, kursami, produktami mojej marki.

    Polubienie

  4. Ojej! Codzienne odkurzanie? Podziwiam. U mnie odkurzanie zajmuje około 1h więc jest tylko raz w tygodniu. Na co dzień to głównie staramy się odkładać rzeczy na miejsce i zostawiać czystą kuchnię 😛 Pozdrawiam

    Polubienie

  5. Magda, ale dużo bierzesz na siebie. Zauważyłam że mąż też coś robi ale i tak, bardzo dużo masz obowiązków i krótkim dniu (wiem, pracowałam przez 5 lat od 11-19 i kiedy rzuciłam to, odzyskałam czas 🙂 ). Ale wracając do tematu – u mnie mistrzostwem jest w końcu planowanie posiłków na tydzień. Pomaga mi w tym książka Lidla (a jak!) z prostymi przepisami.
    Ze sprzątaniem się dzielimy, chociaż mamy pomoc domową która przychodzi raz w tygodniu, wiec my tylko na bieżąco. No i zagoniłam córkę (przedszkolak) do sprzątania zabawek przed snem, które są na dywanie w salonie. Oczywiście patent z koszykiem pod stolikiem jest genialny – u nas jest to drewniana skrzynka po owocach 🙂

    Polubienie

    1. Wiesz jak mają chłopy – jeśli nie pokażesz palcem, sami nie wpadną na to, by coś zrobić. Czasem wolę działać sama, zamiast przypominać się kilka razy – jest szybciej 🙂 Która książka Lidla Ci pomaga? Mam wszystkie poza jedną 🙂

      Polubienie

  6. Kilka rzeczy robie codziennie chocby scielenie lozka, czy ogarniecia kuchni, ogolnie domu. odkurzam 1-2 razy w tygodniu a podlogi zmywam 1 w tygodniu. Inaczej chyba bym sie zameczyla. Mam troche do sprzatania powierzchni 😉

    Polubienie

  7. Swietny post . Bardzo lekko sie czyta . Ach co my mamuski mamy … 😀 nie wiem czy poprzedni komentarz się dodał wiec jeszxze raz zapraszam do siebie. Pisze o Japonii i takich tam 😘🎏

    Polubienie

  8. Raz w tygodniu przychodzi do mnie pani sprzątaczka i robi gruntowne porządki, z naciskiem na łazienki, kuchnię, podłogi, drzwi, okna. W międzyczasie zdarza mi się poodkurzać, ale zazwyczaj wychodzę o świcie i wracam późno wieczorem, więc marne szanse. Mój syn nie odkłada zabawek na miejsce, zawsze rozrzuca je po pokoju, więc faktycznie co wieczór, gdy się kąpie, ja wszystko zbieram.
    Teraz wprowadzamy się razem z moim partnerem do nowego mieszkania, obydwoje jesteśmy zgodni co do dalszego korzystania z usług sprzątaczki (on też dotychczas korzystał z tego rozwiązania u siebie), obydwoje jesteśmy zgodni co do zamawiania cateringu lub chodzenia do restauracji zamiast gotowania (syn ma posiłki w przedszkolu, więc dla niego trzeba przygotowywać coś tylko w weekendy), więc generalnie zasada – czego nie chcesz robić – to oddeleguj – u nas działa jak najbardziej.

    Polubienie

  9. No niestety my mamy musimy umieć łączyć wiele rzeczy. Ja sprzątam w sumie w piątki chociaż czasem w soboty bo pomaga mi mąż. A tak to staram się na bieżąco.

    Polubienie

  10. Zawstydzasz mnie… 😉 mam tylko jedno dziecko i rzadziej sprzątam, ale też nie mam zmywarki, co kompletnie kradnie mój czas. U nas przynajmniej mąż całkowicie ogarnia temat prania – segregacja (i to nie tylko na „białe” i „czarne”), dobór programu (rzadko pierwszy z brzegu), wieszanie na suszarce (optymalizacja wolnego miejsca poziom expert), ściąganie (i ładne składanie!) już wysuszonego. Często nawet nastawia, by skończyło się rano, aby móc powiesić zanim wyjdzie do pracy! Dla mnie pozostaje jedynie prasowanie, które lubię , a wręcz często wprawia mnie w dobry humor. Niestety muszę to robić nocą, bo syn ma fazę na wszystkie kable i żadnego (absolutnie żadnego!) nie odpuści, gdy go tylko zobaczy…

    Polubienie

  11. wszyscy wokół piszą jak to sobie wszystko na macierzyńskim ogarnęli, bloga rozwinęli, szkolili się, uczyli… ja musiałabym to wszystko robić po nocach i to najlepiej w kuchni… dzieciak przyklejony do cycka na wiele nie pozwala… może jak studia skończę to trochę czasu dostanę? eee nie, wtedy to ja już do roboty z macierzyńskiego wrócę… eh :/
    ale godziny pracy faktycznie masz fatalne 😉

    Polubienie

    1. Spoko, pisklę podrośnie i odklei się od cycka. Założyłam bloga, gdy druga córka miała parę miesięcy. Ogarniałem wtedy dom, dzieci i siłownię 3 razy w tyg. Ale tego nie da się zrobić bez zaangażowania męża…

      Polubienie

  12. Ja tez codziennie odkurzam, sprzatam kuchnie i zabawki dziecka 🙂 ilosc kociej siersci na wykladzinie nie pozostawia mi wyboru 🙂 Na zabawki mam podobny patent- maly, ladny kosz, do ktorego wrzucam wszystko. Pozwala mi zaoszczedzic przynajmniej 10 minut dziennie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s