Jak ogarnąć dzieci, dom i pracę? Część II – organizacja tygodnia

Kiedy wracasz do pracy po macierzyńskim, wydaje Ci się, że świat stanął na głowie, a doba jest zdecydowanie zbyt krótka, by wszystko ogarnąć. Byłam przekonana, że to się nie da i jakiś aspekt mojego życia dość mocno ucierpi. Póki co, ledwo bo ledwo, ale wszystko spinam. Dzieci chodzą najedzone i zadowolone, dom nie obrasta brudem, rodzina jada domowe obiady, a ja jeszcze nie darowałam sobie pisania bloga. Będzie dziś o tym, jak to wszystko pogodzić.

Dzień za dniem

Im jestem starsza, tym szybciej czas mi zaiwania. Kiedyś, za czasów studiów, doskwierało mi coś takiego jak nuda – już nie do końca pamiętam, jak się to robi. Z drugiej strony – człowiek uczy się doceniać drobne przyjemności – wypicie gorącej kawy, albo przespaną CAŁĄ noc. Witamy w dorosłym świecie, gdzie wszystko możesz i na nic nie masz czasu.

Dziś będzie o rzeczach, które trzeba robić, mimo, że wcale się nie chce. Co gorsza – nikt Ci za nie nie podziękuje. Enjoy.

Klucz do organizacji

Umówmy się – gdy dochodzisz do momentu, w którym musisz odgruzować pół mieszkania, by znaleźć klucze, jest naprawdę źle. Możesz oczywiście raz na pół roku, heroicznie przystąpić do walki z materią – przez dwa dni latać na miotle i przez kolejne trzy cieszyć się porządkiem, ale nie tędy droga.

Jeśli określisz sobie, pewien schemat działania i będziesz się go trzymać – tygodniami, miesiącami i latami – po pierwsze wejdzie Ci on w krew, po drugie – stanie się mniej uciążliwy. To jak z odchudzaniem – by nie zaliczyć efektu jojo, trzeba zmienić tryb życia.

Ostatnio było o wszystkim, co robię codziennie – teraz o moich cotygodniowych aktach strzelistych.

Pranie

Nie wiem, czy też tak masz, ale u mnie w domu pranie się jakoś magicznie replikuje – mam pusty kosz, by po 2 godzinach nie potrafić go domknąć. Codziennie zmieniam ciuchy ja, mąż i obie córki – a zgadnij kto to wszystko pierze.

Na wstępie warto nadmienić, że mam ten luksus i posiadam suszarnię – genialny wynalazek. W innym wypadku stałym elementem wystroju byłaby suszarka do ubrań, a tak – mam automatycznie odgracone mieszkanie.

Pranie dzielę na dwie kopki – ciemne i powiedzmy, że jasne – białe i kolorowe. Nie ubieramy się pstrokato, więc mocne barwy mam z głowy. Nie tak dawno unikałam ciuchów, które trzeba prasować – ale nie było zmiłuj – ja wróciłam do pracy, a koszule wróciły do łask. Piorę dwa, trzy razy w tygodniu. I tutaj żelazna zasada – ściągnięte ze sznurka pranie, od razu ląduje poskładane w szafie. Nie nabiera mocy prawnej na kanapie, czy fotelu – jest odkładane na swoje miejsce. Bardzo polecam segregatory na bieliznę – u nas sprawdzają się znakomicie, każda, nawet najmniejsza rzecz ma swoje miejsce.

Prasować nie cierpię, ale jeden wieczór w tygodniu poświęcam i załatwiam te nieszczęsne koszule. Bardzo polecam przy tym Perfect House Ironing – spray do prasowania – jest genialny – plus CUDOWNIE pachnie! Psikanie wodą się nie umywa. Zdecydowanie moje odkrycie ostatnich miesięcy.

półeczki w kuchni

Organizacja wieczorna

Jeśli cały dzień siedzi się w pracy, dom można organizować tylko wieczorami – i to wyłącznie wtedy, gdy śpią dzieci. 5 dni roboczych w tygodniu musi mi starczyć, by ogarnąć:

  • obiady – zazwyczaj gotuję na kolejne dwa dni. Będzie post na ten temat, bo błyskawiczne domowe żarło mam w jednym palcu
  • to nieszczęsne pranie, wieszanie i składanie ubrań – patrz wyżej
  • sprzątanie łazienki wraz z myciem kabiny – najczęściej raz w tygodniu. Podobnie jak całą resztę mieszkania, łazienkę i kibelek ogarniam na bieżąco, ale raz na kilka dni robię dokładne porządki – piorę dywaniki, myję szyby i lustra (myjka Karcher WV 5 Plus – I’m loving it!), podłogę, domestosuję WC.
  • wycieranie kurzy – raz, dwa razy w tygodniu powierzchnie płaskie przejeżdżam szmatką. Zajmuje mi to jakieś 10 minut
  • mycie podłóg – o ile odkurzam codziennie, o tyle podłogi mopuję raz w tygodniu – i lecę zazwyczaj od razu całe mieszkanie.
  • paznkocie – tego się nie spodziewałaś, co? Robię sobie hybrydy, więc pazury musiały trafić na tą listę. Zajmują mi więcej czasu, niż wszystko powyższe razem wzięte – lekko licząc dwie godziny. I tak jest szybciej, niż podróż do kosmetyczki – plus mam spokój na siedem dni (bo potem są odrosty i wygląda to fatalnie). Teraz się do czegoś przyznam – kiedy mam wszystkiego dość i chcę się zrelaksować, oglądam na Instagramie filmy o malowaniu paznokci – potrafię tak się w nie gapić godzinami. Swoje osobiste, z racji wykonywanego zawodu, zazwyczaj maluję na czerwono (polecam hybrydę Pierre Rene – w Naturze dorwiesz ją w promocji za dwie dyszki. Czerwień „Monroe Red” jest zachwycająca! A sama jakość lakierów, porównywalna do Semilac’a.)
  • ogródek – w końcu osiągnęłam wiek, w którym dłubanie w ogródku, wydaje się być interesującą rozrywką. Za nastoletnich lat, mama i babcia jakoś mnie do tego nie przekonały, za to skończenie 30-tki – jak najbardziej. Dłubię tak drugi rok i coraz bardziej mi się podoba – bo rośnie! Dziewczynki są już na tyle duże, że mogą się bawić na trawce, a ja majstruję przy rabatkach. Swoją drogą, nieźle człowiekowi zmieniają się priorytety – dawniej obiektem mojego pożądania były ciuchy i chudy tyłek – teraz – określone rodzaje krzaków, plus – żeby mi maliny zakwitły. Lubię starość 🙂
  • blog – last but not least – mój mały pożeracz czasu. Samą promocję w social media, staram się ogarniać jakoś w ciągu dnia, ale pisanie postów to temat wieczorny. Potrzebuję się przy tym skupić, a dzieci w tym nie pomagają. Darowałam już sobie plan dwóch wpisów tygodniowo, ale jeden zazwyczaj płodzę. Teraz (wiosna) jest łatwiej, bo dłużej jest dobre światło, więc nie męczę się tak bardzo ze zdjęciami. Blog jest BARDZO czasożerny – zrobić zdjęcia, obrobić, napisać post i złożyć to wszystko w całość. Do tego media społecznościowe i dobre kilka godzin w plecy. Niemniej – warto 🙂

Weekendy

W weekendy się opierdzielam. Koniec, kropka!

Ufff, to wiesz już jak wygląda mój tydzień i na co przeznaczam czas. A jak jest u Ciebie? Same wieczorne przyjemności, czy też spora liczba obowiązków? Daj znać, jestem ciekawa, jak Ty ogarniasz rzeczywistość.

Do napisania!

Magda

 

Reklamy

29 uwag do wpisu “Jak ogarnąć dzieci, dom i pracę? Część II – organizacja tygodnia

  1. Najfajniejszy w tym wszystkim wydaje sie ten zdrowy podział- w tygodniu zapiernicz totalny i brak czasu na relax z rodzina ale za to w weekend mozna nadrobić. Niestety u mnie taki podział odpada ze względu na weekendy w pracy :/ zatem ja mam system dzielenia obowiązków domowych i czasu z synem tak pol na pol w ciagu kazdego dnia. Nie rzucę wszystkiego zeby mu poświecić 100% czasu bo jednak domowy obiad i ogarnięcie rzeczywistości sa priorytetowe ALE tez nie daje sie zwariować i nie latam na szmacie codziennie bo to najwyzyczajniej strata czasu. A i tez moje akumulatory musze ładowac na bieżąco bo wolne cale weekendy to rzadkie swieto i ciagle łudzę sie ze kiedys nastąpią tylko trzeba przeczekać ciężki okres. Warto dodac ze mieszkanie w bloku a w domu to tez znaczna różnica,u mnie chłop ogarnia ogrod, bieżące naprawy i dziecko jak mnie nie ma, cala reszta na moich barkach.

    Lubię to

  2. Magdo czy można Cię wynająć? Bo mój kosz od 2 lat dna nie pokazał, taki wstydliwy. Prania mam tyle, że mogę lumpa otwierać bo jak juz wyprasuje to sie okazuje, ze rychło w czas bo za małe.

    Lubię to

  3. Ja wrzuciłam na luz, staram się na bieżąco utrzymać porządek i wszyscy są zaangażowani w obowiązki łącznie z 4-letnim synem, który co prawda sprawia, że jest więcej roboty niż było, ale frajdę ma 🙂 no a jak czasem z czymś nie zdążę to się nie biczuję. U Ciebie organizacja wygląda rozsądnie, dobrze, że pamiętasz o odpoczynku 🙂

    Lubię to

  4. U mnie jakoś kiepsko z organizacja, albo raczej z motywacja do sprzątania…na szczescie mąż uwielbia więc nie mam tak źle…No ale póki co, nie pracuję, więc to też inaczej wygląda 😀

    Lubię to

  5. A mnie prasowanie relaksuje haha 😀 Mało tego niestety zauważyłam silną zależność pomiędzy prasowaniem a ich wytrzymałością. Niestety ubrania szybko się mechacą, albo wyglądają na sprane, a prasowanie sprawia, że wyglądają jak nowe… Zajmuje to trochę więcej czasu niestety, ale moja frustracja wynikająca z wiecznie niechlujnie skudłaconych ubrań spadła do minimum 😀 Ale to może już zakrawać o zboczenie zawodowe hahaha 😀

    Lubię to

  6. Czekam na wpis o organizacji gotowania – to mi najsłabiej wychodzi. Podoba mi się Twój plan bo uwzględnia i zadbanie o siebie i czas na odpoczynek.

    Lubię to

  7. Ja większe sprzątanie zawsze robię w piątki. Reszte ogarniam wedle potrzeby. Piorę też ciągle, prasuję, jak mam wenę, ale nie rzadziej niż raz na 1,5 tygodnia. Mało w tym wszystkim organizacji ale jakoś daję radę 🙂

    Lubię to

  8. Przyznam się, że akurat jeśli chodzi o porządki to nie wypracowałam sobie jeszcze dobrego systemu. Z jednej strony całościowe sprzątanie w jeden dzień tygodnia jakoś rzadko mi się udaje, a z drugiej codzienne sprzątanie czegoś jakoś tak mi ciąży i ciągle męczy głowę, że muszę coś zrobić, a i tak nie wszystko jest posprzątane. Jestem rozdarta :/ Jeśli chodzi o hybrydy, to akurat ich nie noszę, ale nakładając pod lakier bazę, a na wierch coat paznokcie wytrzymują nienaruszone co najmniej tydzień, a nie oszczędzam ich i ciągle grzebię w ogródku bez rękawic 😉

    Lubię to

    1. No widzisz, mnie meczy jak jest bajzel. Czuję wtedy taki wewnętrzny niepokój – jakbym miała ciągle kamyk w bucie (tylko butem jest moja głowa). Jakich lakierów używasz, że są w stanie przetrwać dłubanie w ogródku?

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s