Firany na wymiar – czy warto?

Wprowadzając się do nowego mieszkania, stajemy zawsze przed wyborem – co do okna. Dziś opowiem Wam, jak to było z moją sypialnią i dlaczego miałam z nią takiego zgryza.
Zacznijmy od tego, że mieszkam na parterze. Może nie jest to bardzo niski blok, ale wystarczająco, żeby przechodnie mogli zapuścić mi żurawia przez okno. Gdyby nie ten fakt, zdecydowałabym się pewnie na niską firankę, ale w moim przypadku nie było szans – gwarantowałaby przegląd całego mieszkania.

Makarony w oknie czyli moda przebrzmiała

Na samym początku, zawisły tzw. makarony – jeszcze w czasie, gdy były pierwszym krzykiem mody. Ja miałam biało – czarne. Szał po prostu. Wytrzymałam z nimi kilka miesięcy i przez ten czas największe wrażenie zrobiły na kotach. Pranie tego tworu nowomody było straszne. Koniecznością był woreczek, bo swobodne majtanie się w pralce nie wchodziło w grę. A potem rozplątywanie. Brrrr. Koty były niepocieszone, gdy ściągnęłam obgryzione makarony. Swoją drogą, już prawnie nigdzie ich nie spotykam, ale kilka lat temu były absolutnym „must have”. Przyznajcie się – wisiały u Was?

Ikeowskie Lill’e

Kolejnym moim pomysłem były ikeowskie Lill’e. Jeśli jeszcze nie kojarzycie najtańszych firan świata, to zaraz wszystkiego się o nich dowiecie. Kosztują 15 PLN za dwie sztuki, są bardzo delikatne i ażurkowe. Jestem ich fanką od ładnych kilku lat i w różnej konfiguracji wiszą zazwyczaj w moim mieszkaniu. Można je dowolnie przycinać i nie trzeba ich wykańczać maszynowo, więc fajnie się sprawdzają w różnego rodzaju pomieszczeniach.

ikea Lill w salonie
Ikeaowskie Lill’e w salonie

Mają też niestety wady. Są bardzo, bardzo delikatne i niewiele potrzeba, żeby je zniszczyć. Koty są zdecydowanie niepolecane, przy posiadaniu w domu Lill’ów. I nie czarujmy się – nie są specjalnie trwałe. Raz wyprane nie będą już robiły takiego wrażenia, jak nowe. Po dwóch, trzech praniach są praktycznie do wyrzucenia, przeważnie żółkną i tracą kształt. Są taniutkie, więc dokupienie kolejnych nie jest specjalnie obciążającą inwestycją, ale ileż można robić zapasy firan?

Ikea Lill w sypialni
Ikea Lill w sypialni. Jeśli się przyjrzycie, zauważycie nierówne wykończenie – zyli efekt mojej samowolki w przycinaniu.

W sypialni wisiały w kilku konfiguracjach – najpierw je pospinałam, potem zostawiłam wolno opadające – 4 sztuki w jednym oknie. Były gęsto upakowane, ale przynajmniej z ulicy niewiele było widać. W końcu zostawiłam 1 parę i dojrzewałam powoli do czegoś porządnego.

Firana na wymiar

Wiedziałam już, że firana w mojej sypialni musi być długa – do samej ziemi. Chciałam także dość gęsty woal – tak by relatywnie niewiele było widać z ulicy.
Pierwsza moja zagwozdka – gdzie kupuje się firany szyte na wymiar? Coś mi w głowie kołatało, że takie rzeczy to u krawcowej – ale raz – nie znam żadnej, a dwa – nie mam czasu szukać. Kombinowałam dalej, że w dobie internetów, da się pewnie gdzieś zamówić taką idealnie wymierzoną firankę. Zrobiłam szybki risercz i znalazłam stronę dekorujonline.pl. Jesteście w stanie zamówić na niej dowolną dekorację okna, jaką sobie wymarzycie – począwszy od firanek, a skończywszy na roletach rzymskich (swoją drogą, są wspaniałe, ale u mnie nie dałoby rady ich zamontować).

dekorujonline kod promocyjny
Wszystko pięknie, ale ze zdjęć materiałów raczej nie wybiorę. I tutaj niespodzianka – okazało się, że mogę zamówić bezpłatne próbki tkanin! Wybrałam kilka, które najbardziej mi się spodobały i czekałam na przesyłkę – doszła błyskawicą. Debatowałam nad materiałami razem z koleżanką i ostatecznie zdecydowałam się na bardzo ciekawy wzór – firanę ombre (jest to firana top 157). O co tu chodzi? Jej kolor delikatnie przechodzi – z jaśniutkiej bieli – do szarości. Wygląda to bardzo ciekawie i postanowiłam zaryzykować.

paczka od dekorujonline
Nieszczęsny dział obsługi klienta miał ze mną skaranie Pańskie – czyli zastosowałam metodę 1000 pytań do. Nie znam wielu osób oblatanych w tematyce firanek i sama nie miałam pojęcia, co będzie najlepiej spinało się z moim żabkowym karniszem.
W końcu zdecydowałam się na firanę na taśmie marszczonej. Podałam dokładne wymiary okna – tzn. długość karnisza i wysokość firany do ziemi i czekałam na przesyłkę.

Jakość firan na zamówienie

Powiem Wam, że gdy moja paczka przyszła, przeżyłam mały szok. Naprawdę nie spodziewałam się produktów tak wysokiej jakości! Wszelkie przeszycia i wykończenia były doskonałe – zerknijcie zresztą na zdjęcia. W porównaniu z ikeowskimi Lill’ami, które sama przycinałam – ogień a woda! Bardzo podoba mi się również materiał, z którego są uszyte firany – jest porządny, mocny i tak na oko – wytrzyma kilka ładnych lat.

jakość firan na zamówienie
Materiał jest jakościowo doskonały!
wykończenie firany na zamówienie
Zwróćcie uwagę na wykończenie – mucha nie saida!

Efekt ombre wygląda w oknie świetnie!

Do firan zamówiłam także zasłony w kolorze jasnej szarości. Mają wspaniały materiał – miękki i lejący. One również są na taśmie marszczonej, więc miałam z głowy konieczność robienia równych odstępów przy wieszaniu. Zasłony wykonane są z materiału dim, który ma cechę zaciemniająca (tzw dimout), czyli nie przepuszcza światła. Jest też termo-izolujący – nie wpuszcza ciepła do domu latem, a zimą pomaga zachować stałą temperaturę w pomieszczeniach. Dzięki temu jesteśmy w stanie zrobić noc w ciągu dnia – rewelacyjna rzecz do pokoju dzieci – maluchom nic nie będzie przeszkadzało w drzemkach.

firana na wymiar
Firana kończy się dokładnie przy podłodze – w efekcie pięknie się układa.

W całym tym przedsięwzięciu najlepsze jest to, że zyskałam dodatkową prywatność. Firana jest na tyle gruba, że praktycznie nic nie widać z podwórka. Jest idealnie, dokładnie tak, jak to sobie wymyśliłam.

firana na wymiar w sypialni 2

FullSizeRender.jpg
Zdarzało się Wam kiedyś kupować firany na zamówienie? Jak to robiliście – bezpośrednio u krawcowej, czy tak jak ja – przez internet? Ten drugi sposób zdecydowanie polecam! Ogromna oszczędność czasu, a efekt – znakomity.
Da napisania!
Magda

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Firany na wymiar – czy warto?

  1. Mnie akurat bardziej interesują zasłony i widzę, że na tej stronie coś dla siebie znajdę 🙂 Co do makaronów, to nigdy tego paskudztwa nie miałam 😛 ale moja bratowa ma je nadal 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s