Mieszkanie na wynajem – co mnie zaskoczyło przy remoncie?

Kochani, wiecie, że trwa remont naszego mieszkania pod wynajem. Trwa i trwa już dłuuugo i końca nie widać. Przyznam się Wam, że zupełnie nie spodziewałam się tego, co mnie przy tym czeka. Będę mądrzejsza na przyszłość, a Was uczulam – przeczytajcie i nie popełniajcie moich błędów.

Dziś nie będzie ładnych zdjęć. Zapraszam w podróż po naturalistycznych realiach remontu.

Remont jest funkcją czasu

Pierwszą rzeczą, której nie wzięłam pod uwagę jest to, ile czasu zajmuje remont.

Kupując mieszkanie, wiedziałam, że każde pomieszczenie wymaga pewnego nakładu pracy – zakładałam, że salon z aneksem kuchennym będzie malowany, mały pokój – tapetowany, przedpokój malowanie ścian oraz szaf i łazienka – duuużo machania wałkiem malarskim.

remont przedpokoju

Ok, a jak to wyglądało w praktyce? Przede wszystkim, zanim zacznie się coś malować, trzeba przygotować powierzchnię. W przedpokoju było fajnie – porządna ściana, farba nie odpadała, wystarczyło przemyć i nałożyć kolor. Ale już w salonie czekało mnie rozczarowanie. Poprzedni właściciele przed malowaniem nie zagruntowali ścian – więc farba zaczęła złazić płatami. Nie było szans tego zamalować – albo gładzie, albo tapeta. Wybrałam tapetę która czeka teraz na swoją kolej.

drapanie ścian

Mały pokój był już wytapetowany, więc trzeba było to wszystko pozrywać, potem zagruntować i przykleić nową okładzinę – czas, czas czas…

Remonty same w sobie nie są trudne – są czasochłonne. Fajnie to wygląda na filmach na YouTube, ale w rzeczywistości ciągnie się jak gumka w majtkach. Każde odkręcenie listwy, zagruntowanie, wygładzenie…

Tym gorzej, jeśli ma się czas tylko w weekendy. Oczywiście plan był taki, że przynajmniej 3 razy w tygodniu po pracy będziemy bawić się w przodowników własnoręcznego remontowania, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze zapędy. Dwójka małych dzieci jest najważniejsza i zwyczajnie żal nam tego czasu, który możemy z nimi spędzić.

Najwięcej mojego czasu zjadła łazienka. Przed malowaniem musiałam pozrywać stare silikony, odtłuścić powierzchnię, pouzupełniać ubytki. Dzięki temu do perfekcji doprowadziłam korzystanie z silikonu i akrylu. Ba, powiem więcej – akryl to absolutne remontowe must have! Żadna listwa nie będzie bez niego ładnie wyglądać. Samo malowanie płytek jest mega, ultra i absolutnie czasochłonne. Żeby było ładnie – 4 warstwy, z czego każda musi przeschnąć – domyślacie się pewnie, ile dni jest się przez to w plecy?

Ile ten remonty już trwa? Długo, zdecydowanie za długo. Mieszkanie kupiliśmy w lipcu, mamy listopad, a został nam jeszcze salon i wykończenie małego pokoju. Łazienka lada dzień pojawi się na blogu i będę bardzo ciekawa Waszych opinii – jest dość oryginalna.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam mieszkanie, z którym teraz walczę, uznałam, że nie wymaga jakiś ogromnych nakładów pracy i uwiniemy się w max 2 miesiące. Hahaha.

Najbardziej spodobał mi się salon – całkiem przyzwoite gładzie – kolor daremny – ale wystarczy przemalować i będzie idealnie. Zakładałam, że pochłonie mi maksymalnie 2 dni pracy. Ależ byłam naiwna. Ku przestrodze – jeśli kupujecie mieszkanie, które sprawia wrażenie „jedynie do odmalowania”, przyjrzyjcie się dokładnie, czy farba nie odchodzi. Jeśli odchodzi, czeka Was długa i brudna zabawa. Tak jak mnie. Na gładzie nie mam siły, będzie tapeta.

Na moje szczęście tylko jedna ściana nadaje się do odrapania – pozostałe 3 są w dobrym stanie. Tapeta już wybrana, kolor na ścianę również, więc mam nadzieję, że będzie ładnie.

zrywanie tapet

Jeszcze jedna moja rada – w nowo nabywanym mieszkaniu „do odmalowania” posprawdzajcie wszystkie krany, zawory itd. – czy coś przypadkiem nie przecieka, nie trzeba czegoś wymienić itd. I pamiętajcie – każdy zawór i uszczelka to nie tylko pieniądze – ale przede wszystkim czas (ten spędzony w marketach budowlanych – bezcenny).

Bezcenna nauka

Trzeba przyznać, że to czego ja i mój mąż nauczyliśmy się przy tym remoncie, jest bezcenne. Na dobrą sprawę żadne z nas nie miało najmniejszego doświadczenia w samodzielnym remontowaniu, czy majsterkowaniu. Pamiętam czasy, kiedy wywiercenie dziury w ścianie było dla nas wyzwaniem („Czemu ta wiertarka nie działa?” – „Bo trzeba włączyć udar”). Oczywiście wciąż jest cała masa rzeczy, których nie potrafimy, albo boimy się zrobić, ale taki niewielki remont (szpachlowanie, drapanie, tapetowanie, malowanie, gładzenie, wiercenie, przykręcanie i klejenie) jest już w naszym zasięgu. I o to między innymi chodziło w zakupie tego mieszkania – żeby nabrać doświadczenia – nie tylko w inwestowaniu, ale także remontowym brudzeniu się.

Gdyby nie to mieszkanie, nie wiedziałabym, co to ćwierćwałek i jak taki kawałek plastiku jest w stanie zwalczyć niedoróbki przy łączeniu płytek – o tym będzie szczegółowo w kolejnym poście.

Co mogę Wam  gorąco polecić? Mario Budowlańca na YouTube – gość jest świetny – ale ostrzegam – to, co u niego wygląda na dziecinnie proste, w rzeczywistości jest sporym wyzwaniem. Zwłaszcza zachęcam do obejrzenia filmu o samodzielnym montowaniu podwieszanego sufitu – szacun Koleś!

W ramach ciekawostki – farba do płytek V33 schodzi z włosów już koło 6 mycia. Nigdzie indziej tego nie wyczytacie.

włosy vs v33

Do napisania J

Magda

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Mieszkanie na wynajem – co mnie zaskoczyło przy remoncie?

  1. Oczywiście kliknęłam wyślij zanim skończyłam 🙂 Super, że bierzecie się za remonty sami. Mój M nie lubi takich akcji ale ja bawię się przy tym jak dziecko. Teraz mieszkamy w naszym drugim własnym mieszkanku i muszę się pochwalić, że gruntowanie, malowanie, listwy sufitowe i wiele innych remontowych zadań wykonałam sama, pomagała też mama, która tak samo uwielbia remonty 🙂 Do cięższych prac przydali się mężczyźni. I całkowicie zgadzam się co do czasu, to największa niewiadoma gdy kupuje się mieszkanie. My za drugim razem już niby dokładnie oglądaliśmy ale i tak było dużo niespodzianek (nie wspominając o nagłej konieczności wymiany elektryki). Super wpis!

    Polubienie

  2. Super, za podzielenie się doświadczeniem. My już na finiszu wykańczania domku na wsi – na szczęście mogliśmy zawsze liczyć na bezcenną pomoc doświadczonego fachowca co skracało nam czas np. na zakupach. Ale ostatnio sami budowaliśmy ścianki, właśnie dzięki pomocy Mario Budowlańca na YT z pełnym sukcesem. Ale co nasłuchałam się Mario do snu puszczanego przez mojego M, to moje 🙂 Pozdrawiam i życzę wytrwałości 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s