Remont łazienki za niecałe 500 PLN

W końcu nadszedł ten dzień, w którym prezentuję Wam skończoną łazienkę w mieszkaniu, które kupiliśmy pod wynajem. Zjadła mi mnóstwo czasu i sporo nerwów. Idea była taka, żeby zrobić ją własnymi siłami i niedrogo – co oczywiście oznaczało brak kłucia. Zarówno pierwsze jak i drugie założenie zostało zrealizowane, ale nie wzięłam pod uwagę funkcji czasu – a rosła wykładniczo. Nie dajcie się nabrać artykułami w stylu „metamorfoza łazienki w weekend” – ok., może i tak, o ile oznacza to powieszenie nowych ręczniczków i wystawienie świeczki. Ale malowanie płytek w 48h – nie ma opcji (chyba, że działacie w kilka osób – wtedy – może). Jak to wszystkie się odbywało i co trzeba zrobić, żeby odpaskudzić starą łazienkę? Czytajcie dalej.

Tak było:

IMG_7422.JPG

Usuwanie starych silikonów

Od tego zaczęłabym całą pracę. Zaopatrzcie się w ostry nożyk i do dzieła. Jest to dość paskudna robota, w końcu taki stary, gdzieniegdzie zapleśniały silikon to nic przyjemnego. W dodatku nie zawsze odchodzi idealnie i nieraz trzeba się namęczyć, żeby go zerwać.

IMG_7423.JPG

Geniusz wykończeniówki, który lata temu robił moją (wtedy jeszcze nie moją) łazienkę, wspiął się na wyżyny myśli inżynierskiej i gdzieniegdzie zamiast fugi – użył silikonu. Pojęcia nie macie, jak intensywnie go przeklinałam. Nie ma opcji, żeby wywalić silikon z fug. Wiedziałam, że farba mi tego ustrojstwa nie pokryje, więc trzeba było kombinować inaczej – o tym dalej.

Wracając do tematu usuwania silikonu – resztki zmywałam rozpuszczalnikiem – może nie jest to jakaś idealna metoda, ale działa, więc możecie spróbować. Kiedy już po kilku godzinach (serio – to trochę trwa) pozbyłam się zapleśniałego cholerstwa, czas przeszłam do punktu drugiego.

Naprawianie ubytków

Tutaj mam na myśli wszystko to, co szpeci łazienkę – w moim wypadku było to zrywanie starych haczyków, przyklejanie jednej płytki, która odpadła od wanny, oraz maskowanie dojścia do głównego zaworu wody za pomocą metalowych drzwiczek (są do kupienia w różnych rozmiarach w marketach budowlanych).

Na tym etapie Waszymi największymi pomocnikami będą kleje oraz akryl. Tutaj zatrzymam się na chwilkę.

Akryl służy przede wszystkim do uszczelniania, oraz wypełniania ubytków. Można dzięki niemu uzyskać bardzo ładne wykończenie różnych elementów – i nadaje się do malowania. Ma jedną wadę – nie do końca radzi sobie z wilgocią – więc nie radzę go używać do wanien, czy zlewozmywaków. W mojej łazience zużyłam jakieś 3 tuby – było w niej niestety mnóstwo szczelin.

IMG_8873

Nie dajcie się nabrać – tutaj też zatrzymałam się na kilka godzin. Przede wszystkim, żeby wykańczanie akrylem i silikonem ładnie wyglądało, trzeba zabezpieczyć szczeliny taśmami malarskimi. Samo ich klejenie to taka krecia robota. Ehhh, każda pierdoła w łazience wymaga czasu.

 

Malowanie ścian

Jeśli już przebręliście przez kilkugodzinne naprawianie starych dziur, to teraz czeka Was machanie wałkiem – o ile oczywiście ze ścian nie schodzi farba, którą należy wtedy zdrapać.

U mnie na szczęście nie schodziła. Zaczęłam od pomalowania całej łazienki na biało. Początkowo miała kolor hmmm, żeby nie mówić wulgarnie – powiedzmy, że brązowy. Oczywiście jedna warstwa nie dała rady – trzeba było położyć dwie. Do malowania użyłam farby Dulux EasyCare – tworzy lateksową, wysoce zmywalną warstwę. Dla mnie – co ważne – jest wodorozcieńczalna i bardzo dobrze kryje.

IMG_8459.JPG

Gdy było już biało, uznałam, że efekt końcowy będzie zbyt sterylny, więc domalowałam na ścianie pasy. Tutaj także pomógł mi Dulux – odcień „Potęga zmierzchu”. Pasy uzyskałam używając taśmy malarskiej –dobra rada – odrywajcie taśmę, gdy farba jest jeszcze mokra, w innym wypadku trzeba będzie użyć nożyka, by nie zniszczyć efektu prostej linii.

IMG_8917.JPG

FullSizeRender (13).jpg

Oczywiście malowanie to kolejne kilka godzin, które trzeba dopisać do ogólnego czasu metamorfozy.

Malowanie płytek

Przechodzimy do meritum, czyli malowania płytek ściennych i podłogowych. Przede wszystkim – da się. Zanim się do tego zabrałam, przetrząsnęłam internety w poszukiwaniu porad. Wybrałam farbę V33 do płytek podłogowych – i nią machnęłam całość, czyli zarówno ściany jak i posadzkę. Wyszłam z założenia, że powinno dać radę, bo z założenia tego typu farba ma być odporniejsza niż ta przeznaczona tylko do powierzchni pionowych.

Przed położeniem pierwszej warstwy, płytki dokładnie umyłam i odtłuściłam – to ważny element, jeśli się go pominie, farba nie będzie się trzymać.

FullSizeRender (1)

FullSizeRender (12).jpg

 

Malowanie proponuję zacząć od fug – inaczej mogą zdarzyć się nieestetyczne zacieki. Malowałam je pędzlem, natomiast płytki – wałkiem malarskim. Dwie warstwy to trochę za mało – pierwotny kolor gdzieniegdzie się przebijał, więc musiałam położyć łącznie trzy. Domyślacie się pewnie, jak czasochłonne jest to zajęcie?

IMG_8470.JPG

Najpierw pomalowałam płytki ścienne, potem przeszłam do podłogowych – wszystko białą farbą. Gonił mnie przy tym trochę czas, bo na opakowaniu jest napisane, że od zmieszania dwóch załączonych płynów, nie może minąć więcej niż 10 dni – czyli 2 weekendy maks.

 

IMG_8628.JPG

FullSizeRender (11).jpg
Tutaj dobrze widać, że fugi zostały wypełnione niebieskim silikonem – nie da się tego zamalować.

 

Malowanie wzorów na płytkach podłogowych

Tak sobie myślę, że moim najbardziej pracochłonnym pomysłem, było wymalowanie wzoru na płytkach podłogowych. Nie chciałam by cała łazienka była biała – wyglądało to trochę szpitalnie. Wymyśliłam sobie, że podłoga będzie w biało-czarny pattern – ale nie wzięłam pod uwagę, ile będę miała z nią roboty.

Zaczęłam od obmyślenia wzoru – gdy już wiedziałam, co chcę zrobić, zaczęłam wyklejać białe płytki taśmą malarską. Naprawdę bardzo, bardzo dużo z tym zachodu – całość zajęła mi dwa dni. Starałam się być dosyć dokładna, by uniknąć niedoróbek (co i tak jest trudne).

IMG_8922.JPG

Warto pamiętać, o tym, żeby taśmę ściągać od razu po malowaniu – gdy jeszcze farba jest mokra. Inaczej malowana powierzchnia porwie się przy brzegach podczas jej usuwania – oczywiście nauczyłam się tego na własnym przykładzie. Robota jest dość brudna – prawdopodobieństwo, że nie umażecie się farbą, jest praktycznie zerowe.

IMG_8979.JPG

Na szczęście farba jest trwała – póki co, nie zauważyłam, by się ścierała, czy schodziła – pamiętać tylko trzeba, by dać jej kilka dni na utwardzenie.

IMG_8976.JPG

Wykończenia

Łączenia pomiędzy wanną, czy ścianą a podłogą wypełniłam ćwierćwałkiem – kleiłam go klejem montażowym. Daje to naprawdę schludne wykończenie.

IMG_8880

FullSizeRender (14).jpg

Pamiętacie, jak pisałam, że majster bieda, który robił tą łazienkę, zastosował silikon zamiennie z fugą? Nie da się tego usunąć bez kucia płytek – nie sposób także zamalować. Musiałam więc na niebieski silikon, położyć biały. Może nie jest to genialna myśl technologiczna, ale innej rady nie ma. Póki co – działa.

 

Nowe, stare drzwi

Początkowo planowałam wymienić drzwi do łazienki, ale ostatecznie postanowiłam je zostawić – moją główną motywacją były koszty, nie czarujmy się. Stare wyglądały nieszczególnie – były zażółcone i brudne. Przede wszystkim wymieniłam kratkę – nowa kosztowała mnie kilkanaście złotych, a już to jedno oznaczało sporą zmianę. Całe drzwi oszlifowałam i pomalowałam farbą V33 do szafek kuchennych – tą samą, którą potraktowałam szafę w przedpokoju. Żaby nie było całkiem nudno, na drzwi nakleiłam kupione na Aliexpressie łezki. Nie jest na pewno idealnie, ale całkiem schludnie i czysto – i co istotne – niedrogo.

FullSizeRender (10).jpg

Dodatki

I wreszcie to, co lubię najbardziej, czyli dodatki. To one tak naprawdę sprawiają, że pomieszczenie zaczyna robić się fajne. Ja zdecydowałam się na zestaw łazienkowy, o którym pisałam kilka postów wcześniej – służy mi jako uniwersalne narzędzie do home stagingu łazienki. Oprócz tego kupiłam zasłonę prysznicową w pięknym, zielono-niebieskim kolorze (Ikea Eggegrund – 19,99 PLN), dodałam kilka muszelek, szyszek, wymieniłam uchwyty w szafce na czarne – oraz okleiłam lustro samoprzylepną folią w tym samym kolorze.

FullSizeRender (8).jpg

FullSizeRender (9).jpg

Na ścianie powiesiłam półeczki LACK z Ikei – zalegały mi kilka lat w piwnicy i wreszcie udało mi się je wykorzystać. Na kleju montażowym powiesiłam także drewnianą półkę – ucięłam kawałek deski i zabejcowałam na ciemny dąb – oraz polakierowałam. Ten zabieg był potrzebny,  by zlikwidować wizualnie uskok w płytkach – przy wannie.

FullSizeRender (3).jpg

IMG_9699.JPG

Jak podoba się Wam łazienka po metamorfozie? Nie było na pewno szybko, ale zdecydowanie niedrogo. Główne koszta stanowiła farba oraz silikon i akryl – jednego i drugiego trochę zeszło.

FullSizeRender (5).jpg

FullSizeRender (6).jpg

FullSizeRender (7).jpg

Ja jestem całkiem zadowolona z tej przemiany – na pewno łazienka wygląda teraz lepiej, niż na początku. Gdybym miała robić ją jeszcze raz (brrrr), nie zdecydowałabym się na wzór na podłodze – myślę, że położyłabym po prostu wykładzinę.

FullSizeRender (2).jpg

Przybliżony kosztorys wygląda następująco:

  • biała farba renowacyjna v33 2l do płytek – 130 PLN
  • farba v33 renowacyjna ciemny grafit 750 ml – 70 PLN
  • farba do ścian Dulux – ok 70 PLN (dwa kolory wykorzystane także w innych pomieszczeniach)
  • akryl i silikon – łącznie 40 PLN
  • ćwierćwałek – 30 PLN
  • taśma malarska – 20 PLN
  • klej montażowy – 10 PLN
  • zasłonka – 20 PLN
  • folia samoprzylepna – 20 PLN
  • półki Ikea LACK – 40 PLN

czyli łącznie 450 PLN – nie jest najgorzej, prawda?

IMG_9723.JPG

Jestem bardzo ciekawa, co myślicie o mojej nowej, starej łazience – dajcie proszę znać w komentarzach!

Do napisania!

Magda

 

 

 

IMG_7422.JPGIMG_7423.JPGIMG_8470.JPGIMG_8979.JPGFullSizeRender (12).jpgFullSizeRender (11).jpgFullSizeRender (13).jpg

Reklamy

15 uwag do wpisu “Remont łazienki za niecałe 500 PLN

  1. Jesteś mistrzynią! To wygląda po prostu obłędnie, zamieniłaś naprawdę obskórną łazienkę w cudo. Sama mam łazienkę do remontu (według mnie bo ma jakieś 8 lat i jest „nie moja” tzn. po poprzednich właścicielach) i myślę, co by tu z nią zrobić. Jest cała brązowo-beżowa a to kompletnie nie moje klimaty. Uwielbiam dłubać, malować i remontować tyle że mój mąż tego nie cierpi i mógłby nie wytrzymać nerwowo zanim osiągnęłabym jakiś zadowalający efekt 🙂 Ale może spróbuję… A za ten wzór na podłodze należy Ci się medal – ja na pewno zdecydowałabym się na wykładzinę 🙂

    Polubienie

      1. Super metamorfoza!!! Sama myślę nad zmianą kuchni i łazienki, ale brak mi odwagi. Ponadto jak tu malować łazienkę jak musimy z niej korzystać…? Da się to jakoś przeskoczyć?

        Polubienie

  2. Jest pięknie!
    Jest wspaniale!
    Uwielbiam odnawianie starego…
    W tej chwili jestem przy renowacji naszych wszystkich drzwi, zaraz potem kuchnia (bedzie nowa), a potem łazienka.
    Jestem ciekawa jak bedzie sprawdzała sie podłoga… a właściwie farba na podłodze bo opinie są rożne.
    Czy jest opcja zdjęcia za miesiąc powiedzmy?
    Nie bardzo chcę kuć płytki w łazience, a v33 to jakaś „czysta” opcja.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s