Wnętrzarskie kity, czyli czego nie robić swojemu wnętrzu?

Kicz ma to do siebie, że jest wcale nieoczywisty w momencie, gdy staje się modny. Niezależnie, czy dotyczy różowej bluzki w cekiny, kolczyka w pępku, czy tego, w jaki sposób właśnie urządzamy salon – problem w tym, że możemy go nie zauważyć – i o ile bluzkę ściągniemy, a kolczyk wyjmiemy, o tyle z salonem będziemy trwać do kolejnego remontu (czyli najczęściej ładnych parę lat).

Wnętrzarskie wpadki

Jak więc ustrzec się wnętrzarskich wpadek? Na dobrą sprawę nie każdy śledzi trendy na bieżąco. Najczęściej jest tak, że zwykły Kowalski (Kowalska), zaczyna swoją przygodę z urządzaniem wnętrz, na kilka tygodni, a przy dobrym wietrze miesięcy, przed spodziewanym remontem lub budową domu. Przegląda więc strony internetowe, podpatruje znajomych, zapisuje się do grupy na fb, a jeśli ma wyjątkowo dużo samozaparcia – kupuje czasopisma i jeździ na targi. I istnieje przy tym duże prawdopodobieństwo, że zarazi się wirusem wnętrzarskiej mody- który zaatakuje i minie jak sraczka.

Jak rozpoznać wnętrzarski kit?

Nagle widzimy jakąś nowość. Wygląda unikalnie, niewiele osób to ma, całkiem prawdopodobne że się błyszczy. I tak sobie człowiek myśli, że skoro już inwestuje tyle kasy w dom, czy mieszkanie, to szkoda by było nie podążać za najnowszymi trendami, bo to w końcu takie ładne – no i znajomi będą zazdrościć. To jedziemy na bogato i montujemy sobie:

  • rurę łączącą w kuchni barek z sufitem
  • łuki w drzwiach

To w latach 90tych. Żaden szanujący się dom nie mógł się wtedy obejść bez takich wnętrzarskich wykwitów, dziś będących symbolem złego gustu i kiczu.

I naprawdę nieważne, czy ta mega nowość do czegokolwiek nam pasuje. Nie zastanawiamy się, czy mamy spójną wizję tego, w jakim stylu ma być urządzone nasze wnętrze – ważne, żeby było efektownie.

Wnętrzarskie kity aktualnie

Kilka lat temu takim hitem remontu były karton gipsy fikuśnie powycinane w fale i łuki – i obowiązkowo podświetlane taśmą led. Najlepiej kilkoma różnymi kolorami. I znowu – przeszły one do historii jako synonim kiczu.

Co mamy dziś?

Brokatowe zło

Pierwszym wnętrzarskim bublem, który nasuwa mi się na myśl, jest obecny od jakiegoś czasu trend brokatowej ściany. Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby coś takiego podobało się mężczyznom, więc zakładam, że potencjalnymi odbiorcami są kobiety, które piszczą mężom do ucha „och, jakie to pięęęękne”. Wyprowadźcie mnie z błędu, ale to co dobrze wygląda na dziecięcych naklejkach i koszulkach,  niekoniecznie jest pożądane we wnętrzu, prawda? I o ile nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu takich pomysłów w wystroju dyskotek i knajp, o tyle nie sądzę, by sprawdzały się w domu, czy w mieszkaniu.

brokat.jpg

Napinany kicz

Drugim trendem który szturmem zdobywa rynek są sufity napinane. Co to takiego? Plastik, który rozciąga się na listwach podsufitowych, by otrzymać efekt gładkiej powierzchni. Może być błyszczący, matowy, czy w dowolnym kolorze lub nadruku. Przeważnie wściekle błyszczy, bo w takiej wersji najbardziej się podoba. Dlaczego jestem na NIE? Bo praktycznie nie ma wnętrza, do którego ten twór by pasował. Oczywiście, jeśli chce się zrobić wrażenie na znajomych i uzyskać efekt „na bogato”, to prawdopodobnie się uda (tym bardziej, że takie sufity są dość drogie), ale zapłaci się za to cenę posiadania plastiku nad głową. Błyszczącego plastiku, który już wkrótce będzie symbolem kiczu anno domini 2017-2018.

sufit napinany.jpg

I raz jeszcze – uważam, że sama idea jest całkiem niezła, jeśli chodzi o dyskoteki – i jak dla mnie, to praktycznie jedyne sensowne zastosowanie sufitów napinanych. W każdym innym wypadku są wnętrzarskim ZUEM.

Jak ustrzec się wnętrzarskich hitów-kitów?

Przede wszystkim pomyśleć, w jakim konkretnie stylu chcemy urządzić dom, czy mieszkanie (i pamiętać, że styl nowoczesny, to nie każde brzydactwo, które zobaczycie na wnętrzarskich targach). Kiedy już to wiemy, starać się używać maksymalnie wielu naturalnych materiałów. Wszystko co jest sztuczne, z dużym prawdopodobieństwem stanie się wcześniej czy później symbolem kiczu.  I moja ostatnia rada – starać się w miarę możliwości tworzyć neutralną bazę. Przyszaleć można wtedy z dodatkami – jeśli się znudzą, lub wyjdą z mody, wydamy kilkaset złotych na nowe – a nie kilkadziesiąt tysięcy na remont.

Uważajcie, by podążając za trendami, nie stworzyć wnętrzarskiego odpowiednika wczesnej Dody.

Do napisania!

Magda

 

 

 

 

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wnętrzarskie kity, czyli czego nie robić swojemu wnętrzu?

  1. nie za dużo tych kiczów. Mnie np. marzy się lekko błyszcząca ściana w sypialni (jedna) – kicz nie licz, zrobię sobię. Zwłaszcza, że ścianę akurat łatwo przemalować…

    Polubienie

    1. Tak mi się nasunęły te dwie rzeczy po przeglądnięciu grup o wystroju wnętrz na fb. Tego, jak można sknocić dekorację wnętrza jest od groma, ale tutaj chciałam się skupić na twardym remoncie. Ta brokatowa ściana to pikuś w porównaniu do sufitu napinanego 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s