Urządzamy balkon w bloku

W tym roku nastąpiła kolejna próba „remontu bez remontu” mojego balkonu. Bogiem a prawdą, wypadałoby wziąć fachowca, skuć tynki, wymienić płytki i zrobić wszystko od samego początku, ale jakoś nie mamy do tego zacięcia. Szukanie Mario Budowlańca, patrzenie mu na ręce… lepiej samemu 🙂

Na samym początku było tak:

balkon przed remontem

balkon przed remontem 2

W takiej formie zastaliśmy go, gdy się wprowadziliśmy. Pierwsza metamorfoza nastąpiła dwa lata temu i możecie o niej przeczytać tutaj. W skrócie – paskudne, stare kafle wyłożyłam sztuczną trawą, ubytki w tynku zaszpachlowałam, wstawiłam kanapę, którą dał nam kolega.

Processed with Rookie Cam
Balkon po pierwszej metamorfozie, ponad dwa lata temu

Było całkiem przyjemnie, ale coś mi ciągle nie pasowało. Po dwóch latach ściany znowu wyglądały nieciekawie – biel na balkonie niekoniecznie się dobrze sprawdza. Kanapa była za duża i zbyt masywna. Odsunięcie jej i sprzątnięcie stanowiło nie lada wyzwanie.

Sztuczna trawa na balkonie – jak o nią dbać?

Jedynie sztuczna trawa mnie nie rozczarowała. Leży od dwóch sezonów i jest naprawdę fajna, zwłaszcza przy dzieciach. Normalką jest, że dziewczynki wybiegają na balkon boso, albo w samych skarpetkach – przy płytkach małe stópki albo by marzły, albo parzyły się o nagrzaną w słońcu powierzchnię. Trawa likwiduje ten problem – zawsze jest ciepła, nigdy gorąca. Jak o nią dbamy?

Przede wszystkim odkurzanie – w sezonie balkonowym raz na tydzień. Nasza wersja jest tą najtańszą dostępną na rynku – płaciłam za nią niecałe 12 pln/ metr w markecie budowlanym. Pewnym problemem jest to, że mamy długowłosego psa, który sporo czasu spędza na balkonie (bo lubi, nie przetrzymujemy go tam). Chcąc nie chcąc, długie, psie kłaki wchodzą w trawę – i turboszczotka nie daje sobie z tym rady. Ale nawet na to jest metoda – wyczesywanie. Robi to przeważnie mąż szczotką dla… kota. Nie powiem, lekko nie ma, ale efekt jest spektakularny. Trawa po wyczesywaniu wygląda jak nówka sztuka – bardzo polecam tą metodę raz na kilka miesięcy.

Poza tym trawa jest bezproblemowa. Pewnie kiedyś, gdy dzieci dorosną, zrezygnujemy z niej i położymy płytki, ale na tu i teraz, jest to idealny wybór.

Kolejne zmiany na balkonie

W zeszłym roku, balkon przeszedł niewielkie kosmetyczne zmiany, o których poczytacie tutaj. Wyglądał tak:

balkon7

Dużo się nie zmieniło, ale  jednak wyglądał nieco inaczej – moc dodatków. Za to w tym roku zmiany są już spore- ciekawe, czy uznacie, że na lepsze?

Balkon w bloku 2018 – zaczynamy metamorfozę

Jak to zazwyczaj bywa, zaczęło się od inspiracji. Chodziłam z dziewczynkami na plac zabaw, oglądałam przy okazji osiedlowe balkony i jeden zrobił na mnie spore wrażenie. Był cały szary. CAŁY! Szare ściany i sufit, a jedyną dekorację stanowiły trzy małe iglaki. Może opis nie powala, ale naprawdę fajnie to wyglądało. Ziarenko zostało zasiane i przez rok kiełkowało, żeby wypuścić plon.

Malowanie ścian na balkonie

Tak się złożyło, że po remoncie mieszkania na wynajem (swoją drogą, jeśli śledzicie ten projekt, to już prawie koniec – ostatnie wpisy „się piszą”) zostało nam sporo szarej farby, a szkoda by było, gdyby się zmarnowała. Niewiele więc myśląc, uznałam, że można nią potraktować balkon – i tak też zrobiłam. Zaczęłam żałować po kilku pierwszych maźnięciach, ale nie było już odwrotu. Ściana na naszym balkonie ma hmmm, powiedzmy że dość ciekawą fakturę – niestety nie jest gładka. Przy tego typu powierzchni, wałek zupełnie nie zdaje egzaminu, trzeba więc radzić sobie pędzelkiem. CAŁY BALKON PĘDZELKIEM! Fajnie, prawda? Zajęło nam to jakieś  7 dni…

balkon w bloku 25

Jest jeszcze jeden problem z moją szarą farbą. Gdzieś w połowie tej malarskiej przygody doczytałam, że to farba DO WNĘTRZ. Balkon jest ewidentnie na zewnątrz, więc może być ciekawie. Sąsiad mnie pocieszał, że jeśli użyłam dobrej jakości, lateksowej farby (Dulux „Kolory Świata” – tutaj „Morze Północne”), to będzie się trzymać, ale prawda jest taka, że kolejna zima to zweryfikuje.  Oczyma wyobraźni widzę płaty odchodzącej farby…

W każdym razie szare ściany mojego balkonu wyglądają przepięknie! Mam nadzieję, że dużo mniej będzie widać zabrudzenia, niż przy bieli – ale to również zweryfikuje czas.

balkon w bloku 12

Nowa kanapa

Po dwóch latach uparłam się, by wstawić na balkon nową kanapę. Stara była zdecydowanie zbyt masywna, odsuwanie jej co 2 tyg by posprzątać w zakamarkach okazało się zanadto problematyczne. Poza tym była duża i średnio pasowała do balkonu. Nie miałam natomiast wątpliwości, że na balkonie musimy mieć INNĄ kanapę. To naprawdę niesamowicie wygodne rozwiązanie – pasowało zarówno dzieciom, jak i nam. W ciepłe dni można się rozłożyć jak w salonie, a maluchy mają dodatkową przestrzeń do zabawy.

Zrobiłam mały „risercz” rynku i mój wybór padł na ikeowskiego Knopparpa. Dlaczego? Bo to malutka kanapa, która idealnie wtapia się w tło. Ogromnym plusem jest fakt, że materiał obiciowy można ściągać i prać w pralce – mamy dwa koty i psa, więc jest to naprawdę ważne. Kupiłam sofę w kolorze ciemno-szarym i póki co, nie widać żadnych zabrudzeń – a te, które powstają dzięki naszej szarańczy, można zetrzeć mokrą szmatką.

balkon w bloku 14

balkon w bloku 9.jpg

Nie jest to tak wygodna kanapa, jak poprzednia – bez poduszek ani rusz, ale było warto. Aaa zapomniałam o tym, że ma jeszcze jedną, ogromną zaletę – kosztuje 300 PLN.

Skrzynki na balkonie

Mój „balkonowy budżet” nie był specjalnie duży, a chciałam zrobić naprawdę przytulne miejsce – takie, które byłoby kolejnym, letnim pokojem. Miałam w sumie cztery skrzynki po jabłkach. Jedna w stanie opłakanym, trzy w miarę przyzwoite. Sosnowe, surowe drewno, które nigdy nie widziało szlifierki. Jeśli coś kiedyś szlifowaliście (a ja mam całkiem spore doświadczenie w tym względzie), to wiecie, że jest z tym sporo roboty. Nie chciało mi się tak szczerze. Powinnam była, ale to tylko balkon, nawet jeśli nie będzie idealnie, to tragedia się nie stanie.

 

 

 

Co więc z tymi skrzynkami? Trzeba je było ujednolicić. I tutaj mamy kolejny eksperyment z farbami. Wiecie co to farby kredowe? Takie cuś, co teoretycznie trzyma się każdej (prawie każdej) powierzchni – czyli nie trzeba szlifować. Kupne są drogie, ale można je zrobić samemu. Kiedyś już zresztą robiłam taką farbę, by pomalować laminowaną szafkę w pokoju dzieci – wtedy mieszałam farbę akrylową do drewna z talkiem dla dzieci. Po kilku latach muszę przyznać, że powierzchnia wciąż jest idealna, nic się nie łuszczy.

Tym razem poszłam o krok dalej. Po co mam kupować farbę do drewna, skoro mam dużo takiej do ścian?

Farba kredowa własnej roboty

Pisząc tego posta nie mam pojęcia, czy skrzyni przetrwają zimę. Za rok możecie się spodziewać aktualizacji – zobaczymy, czy moje pomysły przejdą próbę czasu.

W każdym razie by pomalować pojemniki, zrobiłam farbę kredową z farby do malowania ścian – a konkretnie była to Śnieżka, kolor „Stalowe Magnolie”. Jaki jest przepis?

Litrowy słoik wypełniłam w 1/3 gipsem ceramicznym (kilogram gipsu z przesyłką na Allegro jakieś 10 pln) i uzupełniłam wodą do konsystencji śmietany. Do tego wlałam Śnieżkę i dokładnie wymieszałam.

I tutaj kilka uwag. Tak przygotowana farba naprawdę wspaniale kryje – wystarczy jedna warstwa, by powierzchnia była doskonale zamalowana, natomiast gips mocno rozjaśnia odcień. „Stalowe Magnolie” to taki jasny szary kolor – po zmianie w kredówkę, jest natomiast prawie biały.

Faktura farby to miodzio – bardzo przyjemnie się nią maluje, jest taka, hmmm… aksamitna. Szybko jednak gęstnieje, więc przechowywanie czarno widzę. Porcja na szybkie malowanie i trzeba robić kolejną.

balkon w bloku 29

balkon w bloku 28

Efekt jaki jest, widzicie – skrzynki wyglądają świeżo. Najwyżej za rok będą lekko odrapane, co tylko doda im uroku.

balkon w bloku 7

balkon w bloku 17

Dodatki, czyli to, co najważniejsze

To dodatki decydują ostatecznie o tym, czy jakieś pomieszczenie jest przytulne i czy dobrze się w nim czujemy. Na balkonie nie może być inaczej. A tak poza wszystkim, to najbardziej lubię właśnie ten etap metamorfozy- wspaniale widać, jak po dodaniu kilku akcentów, zmienia się wnętrze – lub w tym wypadku – zewnętrze.

Drewniana kratka balkonowa

Mój balkon z lewej strony zyskał skrzynki, natomiast prawa była wciąż niezagospodarowana. Chciałam powiesić tam kwiaty, natomiast nie bardzo było za co je zahaczyć – tak to wykombinowałam sobie, że do żeliwnej konstrukcji przymocuję drewnianą kratkę balkonową.

balkon w bloku 4

Moja kratka ma wymiary 90×180 i zamawiałam ją na Allegro. Kosztowała całe 28 PLN (plus 20 pln kurier – rozłożyło się na kilka przedmiotów). Była zaimpregnowana, ale kolorystycznie średnio mi pasowała, więc także potraktowałam ją farbą kredową. Tego typu kratka, bez obrzeży, składa się jak harmonijka, więc fajnie można ją dopasować do miejsca, w którym ma zawisnąć. Mocowałam ją za pomocą opasek zaciskowych – jest nie do ruszenia.

balkon w bloku 16

Drewniane skrzynki na kwiaty

Skrzynki na kwiaty znalazłam najpierw w Obi – zwykły, drewniany pojemnik o wymiarach 38x18x15. Drewno było surowe, więc również przeszło kredówkową transformację. Taka niepomalowana skrzyneczka w markecie kosztuje 17 PLN, natomiast na Allegro znalazłam JUŻ POMALOWANE za 12!!! Kolejne trzy przyszły więc do paczkomatu. Wszystkie skrzyneczki zostały przyczepione za pomocą opasek zaciskowych.

balkon w bloku 18

 

Kwiaty

Nie ma opcji, żeby na balkonie nie było roślin! Zrobiłam więc zakupy w szkółce drzew i krzewów – w tym roku kwitnąć będą mi pelargonie, surfinia, milion dzwonków, bakopa, goździk. Wysiałam również wilca, ale okaże się, czy wyrośnie.

balkon w bloku 15

balkon w bloku 20

balkon w bloku 21

balkon w bloku 22

Generalnie ogródek jest moją tegoroczną PASJĄ! Trafiłam na bardzo inspirującą grupę na FB („Ogrody Tarasy Balkony”). Na dobrą sprawę, o ogrodnictwie nie wiem prawie nic, ale mam te parę metrów ziemi do ogarnięcia i sporo chęci. Moim wielkim marzeniem jest mieć taki trochę dziki, naturalistyczny ogród – i to jest filozofia, by stworzyć coś, co wygląda, jakby samo z siebie rosło i nie potrzebowało ogrodnika, a przy tym było piękne.

Dekoracje

Oczywiście balkon nie obejdzie się bez poduszek, czy ciepłego kocyka na zimniejsze dni. Cotton Ballsy zastępują oświetlenie, którego niestety brak. Właśnie kończy się powoli sezon na bez, więc do wazonu trafią gałązki trzmieliny – nie są tak dekoracyjne, jak kwiaty, za to włożone do wody są prawie nieśmiertelne.

balkon w bloku 2

balkon w bloku 5

Łapacz snów, który widzicie na zdjęciach, to mój pomysł na to, jak wykorzystać serwetki, które dziergała moja mama.

balkon w bloku 24

Balkonowe plany na przyszłość

Jest jeszcze parę rzeczy, które marzą mi się na balkonie. Przede wszystkim, chciałabym zawiesić zasłony, by w gorące, letnie dni, móc komfortowo spędzać tam czas – i tutaj niezbędna będzie dobra wola męża, który musi przywiercić karnisz.

Możliwe, że dojdzie też kilka kolejnych skrzynek, a w nich zioła – bazylia, oregano, szczypiorek.

Zastanawiam się także nad oświetleniem – myślałam o łańcuchu solarnym, bo niestety nie mam wyprowadzenia elektryki na balkon.

Póki co, roślinki rosną, a my mamy gdzie spędzać ciepłe dni. Pokażę Wam przy okazji, jak wygląda „kącik dla dzieci”, który rozkładamy, by dziewczynki mogły się pobawić. Służy nam do tego materac i tymczasowe zadaszenie – czyli zasłona przymocowana do sznura na pranie. Montaż trwa całe 4 minuty, więc jeśli nie macie pod ręką wiertarki, karnisza, ani chętnego wiercić okazu męskiego – bardzo polecam takie rozwiązanie.

balkon w bloku 26.jpg

Jak Wam się podoba tegoroczny balkon? Jest lepiej?

balkon w bloku 23

balkon w bloku 6.jpg

balkon w bloku 1

Do napisania!

Magda

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Urządzamy balkon w bloku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s