Projekt mieszkanie na wynajem – samodzielny remont małego pokoju

Jeśli nie jesteście w temacie, to szybko przybliżę Wam projekt „Mieszkanie na wynajem”. Kupiliśmy niewielkie, 2 pokojowe mieszkanie – by je wynająć i mieć dodatkowe kilka groszy. Tutaj przeczytacie, jak je wybierałam, bo nie było łatwo.

Gdy piszę tego posta, jest ono już całkiem skończone i czeka na szczęśliwego Najemcę. Oczywiście dam znać, czy nie było problemów z jego znalezieniem i jak się sprawy mają – sama jestem bardzo ciekawa.

Dziś będzie o pomieszczeniu, które sprawiało wrażenie najbardziej problematycznego – a ostatecznie wcale takie nie było. Wcześniej zrobiłam przedpokój i łazienkę i gdy tak w myślach porównuję nakład pracy, to mały pokój był całkiem bezbolesny i nie zaskoczył nas właściwie niczym.

Na początku było trochę jak w jaskini, czyli tak:

IMG_7416

IMG_7419

 

Mieszkanie znajduje się w kamienicy z lat 60tych i jest dosyć wysokie. Pokoik, który widzicie na zdjęciach, początkowo pełnił rolę kuchni. Zanim kupiłam to konkretne mieszkanie, widziałam kilka w takim rozkładzie i bardzo mi się one podobały, oczywistym dla mnie było jednak to, że kuchnia musi być przeniesiona do salonu. Moje mieszkanie na szczęście było już „po przenosinach” – sami nie poradzilibyśmy sobie z tak poważną zmianą, jak kucie i zmiana instalacji.

Kiedyś kuchnia, teraz mały, trochę nieforemny pokoik – idealny jako sypialnia, lub gabinet. Stan zastany to ciemnobrązowa tapeta od podłogi po sufit i w konsekwencji efekt mrocznej jaskini.

Co chciałam uzyskać? Przede wszystkim jasne, pozytywne wnętrze. Zastanawiałam się także nad tym, jak optycznie sprawić, by pomieszczenie nie wydawało się tak wysokie.

W każdym razie, musieliśmy zacząć od samego początku, czyli przygotowania powierzchni – i tutaj ostrzegam, że zdjęcia będą drastyczne!

Zrywamy starą tapetę

Pamiętajcie, że jeśli w mieszkaniu, które kupiliście jest tapeta, to nigdy nie wiadomo, co pod nią znajdziecie. Jeśli w tym konkretnym pomieszczeniu ktoś chciałby robić gładzie, to nakład pracy byłby OGROMNY! Dlaczego? Jak już mówiłam, kiedyś była tu kuchnia – a w dawnych czasach alternatywą dla płytek była lamperia z farby olejnej- zresztą ciągle można ją spotkać na klatkach schodowych w wielu blokach . Nie mam pojęcia, jak to zedrzeć – ale na myśl przychodzi mi jedynie skuwanie ściany i ponowne kładzenie tynku. Taką właśnie lamperię znaleźliśmy pod tapetą. Poprzedni właściciele poszli na szczęście po rozum do głowy i mocno ją zmatowili, ale mimo wszystko – nie ryzykowałabym malowania jej farbą, czy kładzenia na nią gładzi.

IMG_8311

Plus lamperii jest taki, że całkiem fajnie schodzi z niej tapeta. W ogóle zrywanie jej jest dosyć przyjemnym, lekkim zajęciem. Przede wszystkim trzeba namoczyć powierzchnię- ja używałam do tego szerokiego pędzla malarskiego. Czekałam kilka minut, aż papier nasiąknie wodą i odrywałam płatami. Jeśli jakiś kawałek nie chciał schodzić, pomagałam sobie myjką parową – i to działało bezbłędnie.

Oto efekt po-tapetowy:

IMG_8322

IMG_8317

IMG_8315

Trochę strasznie, prawda?

Tapeta zerwana i co dalej? Gruntowanie!

Nie mieliśmy większych wątpliwości, że jedyną dostępną dla nas opcją (czyli taką, która byłaby względnie niedroga i możliwa do zrobienia własnymi rękami), jest położenie nowej tapety.

Zaczęliśmy od gruntowania. Jest to taki etap prac, który najchętniej pominęłabym, bo nie daje żadnych „wizualnych” efektów, ale w tym wypadku nie było wyjścia. Miałam nadzieję, że grunt sprawi, iż tapeta będzie lepiej trzymać się tej nieszczęsnej lamperii – i tutaj akurat się nie pomyliłam. Pamiętajcie, by gruntować takie „trudne” powierzchnie – zresztą zalety tego działania odkryłam w salonie, gdy przeklinałam odpadającą ze ścian farbę – ale o tym będzie w innym poście.

Jak już pisałam, gruntowanie wizualnie nie robi niczego – pomazia się pędzlem, poczeka aż wyschnie i jedziemy dalej z zabawą.

Kładziemy nową tapetę

Nigdy wcześniej nie kładliśmy tapety – to był w tym zakresie nasz pierwszy raz. Obejrzałam odcinek Mario Budowlańca na You Tobe i wyglądało tak banalnie, że dziecko sobie poradzi. Słusznie przeczuwałam, że rzeczywistość okaże się nieco inna.

Zacznijmy od tego, jaka tapeta?

Miałam takie wytyczne – cały pokój musi być wytapetowany, nie ma opcji, żeby nawet kawałeczek ściany był malowany. Oznaczało to, że wzór powinien być stonowany, żeby nie przytłoczyć pomieszczenia. Tapety bardzo podobają mi się jako akcenty – np. na jednej ścianie, ale cały pokój w tym samym wzorku jakoś do mnie nie przemawia. Była jeszcze kolejna kwestia – mianowicie to, że chciałam optycznie obniżyć sufit.

W końcu stwierdziłam, że najsensowniej będzie kupić tapetę do malowania, pociągnąć ją od połowy innym kolorem i przedzielić listwą. Takie działanie w naturalny sposób optycznie obniży sufit, poza tym nie będzie efektu oczopląsu. Pamiętajcie także o tym, że robiłam pokój w mieszkaniu na wynajem – nie wiedziałam więc, czy przyszły jego mieszkaniec będzie kobietą, mężczyzną, czy może dzieckiem. Chciałam stworzyć uniwersalne wnętrze, które będzie można dowolnie modyfikować za pomocą dodatków.

Tapetę kupiliśmy w markecie budowlanym, zeszło nam chyba z 7 rolek, więc sporo. Mimo, że pokoik jest malutki, to jego wysokość robi swoje.

Pułapki przy tapetowaniu

Kładzenie tapety jest całkiem fajne, jeśli mamy proste ściany, brak okien, drzwi, rur, kaloryferów, kątów i skosów. Czyli pusta, prosta ściana + tapeta to ideał i naprawdę przyjemna robota – ale nie w tej bajce.

Ściany okazały się ultra krzywe, a do ogarnięcia miałam wszystko, co wolałabym ominąć. Jedyny pozytyw był taki, że tapeta nie miała żadnych wzorów – gdyby jeszcze doszło nam ich dopasowywanie, efekt końcowy byłby fatalny. Niemniej widać, że nie jest idealnie, ale spodziewałam się tego. Z każdym metrem kwadratowym przyklejonym do ściany było coraz lepiej, a wzorzysta tapeta, którą wieszałam później w salonie, wygląda już idealnie.

Malowanie tapety

Malowanie to była łatwizna! Tak jak już pisałam, pomalowałam pokój dwoma kolorami, przedzielonymi drewnianą listewką. Od dołu jest to „Czar alabastru” Duluxa, natomiast na górze „Morze Północne” tej samej firmy, wymieszane z bielą. Samo „Morze…” okazało się zbyt ciemne do tego pokoju. Wykorzystałam później ten kolor do malowania balkonu.

IMG_0737.JPG

IMG_0738 (1)

IMG_0739 (1)

Przed malowaniem tapety, odświeżyliśmy również sufit – oczywiście na biało.

Malowanie kaloryfera

Teoretycznie, kaloryfery powinno się malować specjalnymi farbami, ale 5 lat temu – zanim się o tym dowiedziałam – pomalowałam je w swoim mieszkaniu zwykłymi farbami do ścian. Przez ten czas nic się z nimi nie dzieje, farba nie schodzi, więc z autopsji wiem, że DA SIĘ!

W całym mieszkaniu na wynajem mamy kaloryfery żeberkowe, starego typu. Takie same mam u siebie i jestem z nich bardzo zadowolona. Świetnie grzeją, a poza tym podobają mi się wizualnie . Pomalowane na ten sam kolor, co ściana, ładnie wtapiają się w tło.

Przed malowaniem dokładnie je umyłam myjką parową – zdarłam tym to sposobem brud jeszcze chyba z lat 60tych.

FullSizeRender (11).jpg

Nie bójcie się malować kaloryferów farbami do ścian! Nie daję sobie ręki uciąć jak reagują na to nowsze modele, ale stare żeberka zyskują dzięki temu nowe życie. No i jesteśmy kilka stów do przodu, bo mamy z głowy ich wymianę.

Lamperia z drewnianych listewek

Wiecie już, że ściany pomalowałam dwoma kolorami. Żeby efekt ich „rozdzielenia” był ładny, użyłam do tego cienkich drewnianych listewek. Początkowo planowałam zrobić to za pomocą sztukaterii (która wraca ostatnio do łask i niesamowicie mi się podoba – to  taki element obowiązkowy klasycznego wnętrza), ale ich ceny mnie powaliły. Pogłówkowałam więc i padło na wersję budżetową – czyli 10 PLN za jakieś 2 metry bieżące listewki.

Kleiłam je do tapety klejem montażowym do listew – i tutaj moja sugestia, żebyście wybierali w miarę możliwości, kleje na bazie akrylu. Te bardziej chemiczne niesamowicie śmierdzą, a zmycie ich nie wchodzi w grę. Jeśli zabrudzicie nimi ścianę, możecie co najwyżej zamalować plamę po wyschnięciu. Świetnie natomiast tego typu kleje sprawdzają się przy montowaniu listew przypodłogowych, ale o tym będzie za chwilę.

Po przyklejeniu listewek, zabezpieczyłam ścianę taśmą malarską i następnie pomalowałam je na biało – wyszło całkiem przyzwoicie. Efekt wizualnego obniżenia sufitu faktycznie się udał, a pokój – mimo, że jest ciemny i malutki – zyskał na przytulności.

FullSizeRender.jpg

Kładzenie listew przypodłogowych

Montaż cokolików był właściwie ostatnim, grubszym etapem prac remontowych w tym pokoju. Nie wymienialiśmy podłogi, ale wymyśliłam sobie, że chcę, by listwy były białe – nadaje to pomieszczeniu elegancji i naprawdę ładnie wygląda.

FullSizeRender (14)

FullSizeRender (15)

Przetrząsnęłam więc internety w poszukiwaniu najtańszych białych listew i znalazłam takie na Allegro – 6 cm wysokości, 4,20 PLN za metr – tanioszka. Są zrobione z płyty MDF, z wierzchu mają białą okleinę i wyglądają bardzo przyzwoicie.

Montowane są na klej w dwóch możliwych wersjach – albo wykończenia robimy za pomocą małych drewienek – tzw. narożników, albo tniemy listwę pod kątem 45 stopni – czy ile tam ma kąt naszej ściany. Pierwszy sposób jest łatwiejszy i droższy, drugi – trudniejszy i tańszy. Padło więc na ten drugi.

I znowu sprawdza się to, co z tapetą – montaż listew jest banalnie prosty, o ile ściana nie jest krzywa. Moja była. BARDZO! Co wtedy?

Tam gdzie się dało, dociskaliśmy listwę do wyschnięcia kleju czymś ciężkim – ta metoda dość dobrze zdawała egzamin. Pamiętajcie też, by montując tego typu listwy uzbroić się w skrzynkę uciosową (ułatwia cięcie pod kątem). Ja cięłam moje listwy zwykłą, ręczną piłą japońską, z uwagi na brak cięższego sprzętu – da się, ale jest przy tym trochę zabawy.

Akryl – remedium na krzywe ściany

Wróćmy jeszcze do tych krzywych ścian. Jak wygląda listwa położona przez amatora przy bardzo krzywej ścianie? Ano tak:

IMG_0957

Nie, nie jest ładnie. Jest fatalnie! Ale ze wszystkim można coś zrobić! Listwa wyglądają pięknie, jeśli pomiędzy nią, a ścianą nie ma żadnej szpary – jeśli jest, można ją natomiast wypełnić akrylem. W tym konkretnym pokoju rekord szerokości szpary w jednym miejscu wyniósł 1,5 cm!!! To naprawdę BARDZO dużo i poszła na to masa akrylu.

Jak go kłaść?

1 .Przede wszystkim dokładnie zabezpieczcie ścianę oraz listwę taśmą malarską – inaczej będzie kicha.

IMG_0961

2. Kiedy już to zrobimy, wysikamy akryl – lepiej za dużo niż za mało:

IMG_0965

3. Najprzyjemniejsza część – ściąganie akrylu i wyrównywanie powierzchni. Są do tego narzędzia, można użyć chociażby starej karty do bankomatu, ale najwygodniej robi się to palcem. Oczywiście potem jest trochę zachodu ze zmyciem akrylu, ale ta metoda daje najładniejsze (przynajmniej w moim wypadku) wykończenie.

IMG_0968

Jest różnica, prawda?

Wykończenie, czyli kropka nad i

Kochani, możecie zrobić wnętrze najpiękniej, jak się da, ale jeśli zostawicie stare, zażółcone gniazdka, czy klamki w oknach – nie będzie ładnie. O wymianie gniazdek i włączników nie wiem nic – to działka męża, który może już robić z tego doktorat. Ja odkryłam jedynie, że wymiana tego typu pierdół w całym mieszkaniu, to wcale niemałe koszty! O tym, jak wymienić klamki w oknie, poczytacie natomiast tutaj – jest to najprostsza metoda na odświeżenie kilkuletniego okna PCV.

IMG_1241

Dekoracje

Dekoracje w tym pokoju są właściwie symboliczne. Ku mojemu zdziwieniu, wnętrze najbardziej zyskało na… przywieszeniu firany. Jest to piękna tkanina w kolorze ombre, znaleziona i zamówiona pod wymiar na dekorujonline.pl. W dużej mierze „robi” ona ten pokój. Przede wszystkim jest on wysoki – i uwypuklenie tego przez firankę, nadało mu klasy.

1

2

3

Na jednej ze ścian przywiesiłam obrazy namalowane przez moją mamę – ładnie odcinają się od wszechobecnej szarości, wnosząc do wnętrza kolor i świeżość.

 

Na ścianach od wejścia przykleiłam natomiast geometryczne ptaszki kupione na AliExpress – za jakieś 2$. Klei się je fatalnie, ale jeśli się nam uda – wyglądają całkiem ładnie, prawda?

FullSizeRender (6)

FullSizeRender (7)

FullSizeRender (1)

FullSizeRender (9)

Pod sesję zdjęciową, przydało się krzesło z narzutą – chciałam tym samym zasugerować możliwość ustawienia w danym miejscu kanapy (taka Home Staging’owa metoda – załóż, że kupujący nie ma wyobraźni i jeśli nie masz fizycznie określonego mebla, stwórz sugestię, że mógłby tam stanąć) oraz świeże kwiaty. To ostatnie działa niezawodnie – wazon czegoś zielonego (w moim wypadku słoik zerwanego na osiedlu bzu) daje jakieś+ 100 do przytulności.

IMG_3374

 

Meble zostały po poprzednich właścicielach – twardo je zresztą negocjowałam, wychodząc z założenia, że co zostanie, tego nie będę musiała kupować. Wyglądają znośnie, są jeszcze na tyle niezniszczone, że spokojnie można z nich przez kilka lat korzystać.

Ile mnie to kosztowało?

Zrobię takie przeliczenie na szybko, ile kosztował remont tego pomieszczenia:

  1. Tapeta 7 rolek, 50 pln za sztukę – 350 PLN
  2. Listwy 14 metrów, 4.20 PLN za sztukę – 60 PLN
  3. Farby Dulux – 6- PLN za 2,5 litra – łącznie zeszły 4 opakowania 240 PLN
  4. Akryl – 15 pln/szt – 5 opakowań – 75 PLN
  5. Kleje do listew – łącznie co najmniej 100 PLN
  6. Listewki drewniane – 14 metrów, 10 PLN/2 metry – 70 pln
  7. Klej do tapet – 2 opakowania – 20 PLN
  8. Nowe gniazdka i wyłączniki, klamki okienne – około 50 PLN

czyli łącznie remont pochłonął minimum 960 PLN – nie uwzględniałam przy tym wszelakich akcesoriów malarskich, narzędzi itp. które musieliśmy kupić. Robocizna jest wkładem moim i męża – zrozumieliśmy, dlaczego przy zatrudnieniu ekipy, tak dużą część rachunków pochłania zapłata robotnikom. To czego się przy tym nauczyliśmy, począwszy od kładzenia tapety, poprzez precyzyjne cięcie listewek, aż po wieszanie karniszy – bezcenne.

Co myślicie? Macie ochotę łapać za pędzel i remontować Wasze 4 kąty?

Do napisania!

Magda

Reklamy

10 uwag do wpisu “Projekt mieszkanie na wynajem – samodzielny remont małego pokoju

  1. Twój wpis jak zwykle jest niezwykle wyczerpujący; i te piękne zdjęcia! Od jakiegoś czasu przymierzam się do przemalowania sypialni i chyba juz teraz nie mam wymówki 🙂 Pogoda jest, Mamusia Muminka maluje to i ja mogę 😉 Bardzo spodobały mi się te naklejki z Aliexpress, podrzucisz link?

    Polubienie

  2. My też remontujemy ale swoje… Podzieliliśmy się jednak na projektanta i wykonawce. Tak jest lepiej. Niech robi swoje… tylko, ze funduszy nam mało zostało na dekoracje…AH! 😀 Super metamorfoza – czekam na więcej.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s