Projekt mieszkanie na wynajem – jak niedrogo wyremontować i urządzić salon?

Remont potrafi zaskoczyć, nawet dość mocno. Wiecie już, że kupiliśmy mieszkanie z zamiarem jego wynajmu – na blogu jest w tym temacie kilka wpisów, między innymi o tym, jak wybierałam lokal.

Byłam przekonana, że najwięcej roboty będzie z łazienką, a najmniej – z salonem. Wyglądał relatywnie nieźle, spodziewałam się, że jedynie pomalujemy ściany i ustawimy meble z dodatkami. To pomieszczenie, jako najmniej problematyczne, zostawiliśmy sobie na sam koniec.

Salon „przed”

Na początku powiem Wam, jaki był stan zastany i dlaczego przeżyliśmy całkiem spory remontowy szok. Salon był robiony kilka lat temu przez poprzednich właścicieli. Na ścianach znalazły się gładzie, część rur obudowano karton-gipsem, sufit był podwieszany z halogenkami. Kolor ścian pozostawiał wiele do życzenia – zostały pomalowane na ni to żółto, ni pomarańczowo, dość paskudnie i niechlujnie. Sufit był w kilku kolorach – odcięcia płyty kartonowo-gipsowej były zielone, płaskie powierzchnie – białe i pomarańczowe. Aneks kuchenny prezentował się całkiem przyzwoicie i w gruncie rzeczy była to jedyna rzecz, której w ogóle nie planowałam zmieniać.

IMG_7408

Na podłodze w salonie przyklejone były taśmy, które miały za zadanie trzymać wykładzinę poprzednich właścicieli – tutaj przeczytacie o drodze przez mękę, którą przeszłam, by je zedrzeć.

 

usuwanie taśmy dwustronnej z parkietu 5

Salon na pewno nie powalał swoją urodą, ale byłam przekonana, że wystarczy go odświeżyć, zmienić kolory, ewentualnie dodać jakąś tapetę – i będzie super. Założyłam, że zajmie mi kilka dni pracy – nie więcej niż tydzień. Ależ byłam naiwna…

Jaki efekt chciałam uzyskać?

Przede wszystkim zależało mi na jasnym, pozytywnym wnętrzu. W tym pomieszczeniu sufit został dość znacznie obniżony, nie miałam więc takiego problemu, jak przy remoncie małego pokoju – by wizualnie uzyskać dobre proporcje ścian. Salon był dość zaniedbany, chciałam więc go odświeżyć – planowałam malowanie sufitu i ścian – i tak na prawdę tyle. Zastanawiałam się nad tapetą, ale w gruncie rzeczy nie chciało mi się jej kłaść, po tapetowaniu poprzedniego pokoju, miałam już dość. Ściany wydawały się być w dobrym stanie, więc kombinowałam sobie, że nadam wnętrzu charakteru ewentualnie za pomocą jakiejś ciekawej naklejki ściennej.

Co poszło nie tak?

Wyobraźcie sobie taki obrazek: pełni zapału zaopatrujecie się w kilka litrów białej farby, wałek i włazicie na drabinę, by malować sufit. Kilka pociągnięć i nagle okazuje się, że stara farba przykleja się do wałka, a na suficie zostają DZIURY! Tak to właśnie było. Na drabinie stał mój mąż, w dwie godziny miał załatwić całą powierzchnię, a tu nagle okazuje się, że sprawa jest duuuużo bardziej skomplikowana. Jak bardzo? I dlaczego tak się stało?

Grunt to grunt

Poprzedni właściciele zrobili sobie podwieszany sufit z karton gipsu, zaszpachlowali łączenia płyt i go pomalowali. BEZ GRUNTOWANIA! W związku z tym po kilku latach, przy najsłabszym dotknięciu, farba zaczęła odchodzić. Dlatego właśnie warto gruntować – będziemy mieć wtedy pewność, że nic nam nie poodpada.

 

A jak już odpada to robi się ciekawie, bo błyskawiczny remont, który miał polegać na malowaniu ścian, zamienia się w całkiem poważne przedsięwzięcie. I bardzo brudne.

Co robić, gdy odpada farba ze ścian?

Gdy odpada ze ściany farba, jedyna rzecz, którą możemy zrobić, to ją zeskrobać. Trzeba uzbroić się w szpachelkę i przygotować na długotrwałe, monotonne skrobanie. Przy okazji i my i mieszkanie będzie porządnie zapylone, bo inaczej się nie da. I to właśnie czekało nas (męża) na suficie. Ba! Okazało się, że jest jeszcze gorzej, niż myśleliśmy – jedna ze ścian miała dokładnie ten sam problem, co sufit, czyli kolejne skrobanie. Wielogodzinne. Szybki remont poszedł się gryźć, a my spędzaliśmy kolejne soboty na tym cholernym zajęciu.

FullSizeRender

Jak już zostało poskrobane, to trzeba było gruntować. To akurat szybki szpil, kilka machnięć wałka, ale jeśli mamy do obrobienia sufit i ściany, i tak kilka godzin zejdzie. I teraz najlepsze. Gładź.

Samodzielne kładzenie gładzi

W naszym rodzinnym mieszkaniu, remont robiła firma – w tamtym czasie byliśmy zieleni w temacie, więc wszystko zleciliśmy fachowcom. Mamy idealne sufity i ściany – takie, że mucha nie siada. Niezależnie od kąta pod którym się patrzy, ściana jest równiuteńka. Tak właśnie gładź kładą fachowcy. Żeby nie było, obejrzałam sobie Mario Budowlańca na You Tube i wyglądało to trywialnie! No więc NIE JEST. I z tej strony muszę Was ostrzec, że jest to chyba najtrudniejsza rzecz w remontowaniu. Oczywiście można samemu, ale będzie jak z pierwszym upieczonym naleśnikiem – trochę wstyd pokazać. W dodatku gładzenie sufitu to już wyższa szkoła jazdy – i nam nie wyszło. Ponieśliśmy sufitową klęskę. Sufit jest biały, to fakt, ale jeśli się przyjrzeć, to baaaardzo daleko mu do ideału. Jest ekstremalnie nierówny i niestety widać to. Niemniej ze zdziwieniem stwierdziłam, że jego fatalny stan nijak nie wpłynął na najemców – absolutnie nikt nie zwrócił na to uwagi, więc tak do Waszej wiadomości – jeśli planujecie wynająć mieszkanie, starczy, jeśli sufit nie spada na głowę.

Trochę lepiej poszło gładzenie ściany – oczywiście też nie jest perfekcyjnie, ale wygląda całkiem przyzwoicie. I pomyśleć, że coś, czego opis zajął mi 10 minut, kosztowało nas tyle godzin nerwów i pracy.

IMG_1245.JPG

 

Kolejna nauczka dla nas i dla Was – przy kupowaniu mieszkania dokładnie sprawdzać stan ścian, bo jeśli coś odpada – drastycznie zwiększa to koszty i czas prac. A jeśli widzicie gołym okiem, że farba się kruszy – negocjujcie cenę, bo jest to lokal do generalnego remontu.

Malowanie ścian

Kiedy już przebrnęliśmy ze wszystkim, co odpada, pozostało pomalować ściany. Sufit jest, jak już pisałam, śnieżnobiały, natomiast jedną ze ścian pociągnęłam Śnieżką – beżowym, chłodnym odcieniem „Kwiat pustyni”. Mam go u siebie w przedpokoju i bardzo mi się podoba – dodatkowo, w tym wnętrzu chciałam postawić na delikatne odcienie brązów – by kolory nie gryzły się z aneksem kuchennym, utrzymanym właśnie w tej tonacji. Reszta ścian jest prawie – ale nie zupełnie – biała – to zasługa „Czaru alabastru” od Dulux’a. Muszę przyznać, że to chyba mój ulubiony kolor z całej palety Easy Care. Jest bardzo jasny i pięknie odbija światło – ale to jednak nie sterylna, zimna biel.

Wybieramy tapetę do salonu

Biorąc pod uwagę kiepski stan ściany, stwierdziłam, że najsensowniej będzie położyć na niej tapetę – na moje szczęście, tylko jedna powierzchnia tego wymagała, więc mogłam poszaleć przy wyborze deseniu.

Stanęło na pięknej tapecie Symmetry, którą znalazłam na tapetuj.pl. Wzór jest lekko ażurowy i geometryczny – pięknie współgra z wnętrzem, ale go nie przytłacza – dlatego właśnie się na nią zdecydowałam. Początkowo myślałam o tapecie w kratę, ale w tym wypadku musiałabym mocno ograniczać się z dodatkami – taki wzór byłby bardzo mocnym akcentem. Aneks kuchenny jest utrzymany w beżach i w tej samej tonacji urządzałam salon – więc również tapeta jest biało – brązowa. Te delikatne kolory ziemi stanowią piękną bazę dla właściwie każdej stylizacji – pamiętajcie, że robiąc mieszkanie pod wynajem musicie niejako trafić w gusta wszystkich – więc nie może być ono mocno kontrowersyjne. Nie wiecie przecież, jakie dodatki i w jakim kolorze lubią Wasi potencjalni najemcy – z tym założeniem starałam się stworzyć wnętrze, do którego pasowałoby praktycznie wszystko.

tapeta.JPG

Trochę stresowała mnie myśl o wieszaniu tapety – w końcu ma wzór, co dość mocno utrudnia klejenie do ściany. Ale – jeśli ściana jest prosta, bez kątów, wycięć, kaloryferów, okien itp. – jest to całkiem proste. Przed jej położeniem, docięłam sobie na podłodze pasy, zachowując przy tym kilkunastocentymetrową granicę błędu – tak, by wzór był dobrze dopasowany. Kładzenie ułatwiał też fakt, że jest to tapeta winylowa na podłożu flizelinowym, więc nie musiałam smarować jej klejem (i potem walczyć z klejącym się, dłuuugim kawałkiem) – w tym wypadku maziałam jedynie ścianę. Tapetę położyłam w jakieś 3h – i muszę przyznać, że nie ma niedoróbek! Wzór wygląda przepięknie – jest bardzo subtelny, ale na tyle widoczny, żeby „robić” wnętrze.

tapeta 2

Jakość tapety jest bardzo wysoka – możliwe, że między innymi z tego powodu tak przyjemnie się ją kładło. Dodatkowo w sklepie można zamówić klej, kurier dostarcza Wam więc cały pakiet do pracy.

Swoją drogą, bardzo polecam zamawianie tego typu produktów w sklepach internetowych – raz, że wybór jest ogromny, a dwa – można napisać do sklepu, by oszacowali Wam, ile rolek potrzebujecie. U mnie sprawdziło się bezbłędnie – na ścianę widoczną na zdjęciu zeszło 2 i pół rolki. Oczywiście robiąc remont małego pokoju, dwa razy musiałam jechać do marketu, bo źle wyliczyłam ilość potrzebnego materiału, więc tym bardziej cenię sobie zamawianie przez internet.

IMG_1982.JPG

Cokoliki, kaloryfer, karnisz

W całym mieszkaniu mam te same, kupione na Allegro, białe cokoliki. Wyglądają bardzo ładnie – tutaj przeczytacie o tym, jak je kłaść i przede wszystkim uszczelniać akrylem.

Kaloryfer, tradycyjnie już, malowałam farbą do ścian. Podobnie zrobiłam kilka lat temu u siebie w mieszkaniu i efekt jest całkiem niezły – tzn. nic się z nimi nie dzieje. Farba nie schodzi, grzejniki grzeją – więc wszystko w normie.

FullSizeRender (1).jpg

Karnisza nie musiałam kupować – był już w mieszkaniu, ale wisiał pod kątem. Stare dziury zaszpachlowaliśmy i mój małżonek powiesił go – tym razem prosto. Swoją drogą, byłam przekonana, że zarówno karnisz, jak i lampa w kuchni są w kolorze starego złota – okazało się, że były w kolorze brudu – a po umyciu wróciły do pierwotnego, stalowego odcienia.

Ten karnisz był ostatnim elementem, który czekał na dokończenie – niestety w międzyczasie dopadło nas miesięczne zapalenie płuc męża, więc temat się przeciągnął. Gdy już ślubny szczęśliwie się wykurował i go powiesił, mogliśmy przystąpić do najprzyjemniejszej części – czyli dekorowania.

Niedrogie meble do mieszkania pod wynajem

Czasem zdarza się, że przyszli najemcy chcą umeblować mieszkanie we własnym zakresie, ale zdecydowanie częściej wstawienie kilku podstawowych elementów umeblowania powoduje, że lokal szybciej znajduje swojego entuzjastę.

W mniejszym pokoju miałam komplet mebli po poprzednich właścicielach, ale salon był zupełnie pusty – musiałam więc pokombinować tak, by jego zapełnienie nie puściło mnie z torbami, ale stanowiło wartość dodaną dla przyszłego najemcy.

Jak to zrobiłam?

Kanapa

Pierwsza rzecz – miejsce do spania. Długo kombinowałam. Początkowo chciałam kupować jakiś narożnik, lub też małą kanapę, ale ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu. Raz, że to kilka stów w plecy, a dwa – wpadłam na pomysł wykorzystania tego, co już mam.

Jakiś czas temu dostaliśmy od kolegi kanapę, którą wstawiliśmy na balkon. Była na tyle mała, że mieściła się we wnęce i na tyle duża, by usiadły na niej dwie dorosłe osoby. W tym roku robiąc metamorfozę balkonu stwierdziłam, że jest zbyt masywna i jednak nie zdaje w tym miejscu egzaminu. Chciałam ją wymienić na malutką sofę Knopparp z Ikei – tym samym zyskując całkiem przyzwoity mebel do wynajmowanego mieszkania. Jest to kanapa starego typu, więc by ładnie się prezentowała, użyłam jako narzuty starego i bardzo dużego obrusu – kolejne kilkadziesiąt złotych w kieszeni.

FullSizeRender (22)

Regał i stolik rtv

Chciałam, by w salonie był mebel, na którym ustawię dekoracje – i taki, który docelowo będzie można wykorzystać na co dzień. Nie ma chyba tańszego regału, niż ikeowski Albert – kosztuje 39 PLN i jest z litego drewna – co znaczy, że wszędzie się wpasuje. Może fajnie wyglądać zarówno w kuchni, jak i w przedpokoju, czy sypialni – taki mebel uniwersalny.

FullSizeRender (17).jpg

Był oczywiście na mojej zakupowej liście tanich mebli – i tak jak myślałam, całkiem nieźle się sprawdził w salonie.

Stolik pod tv to również dzieło Ikei – tym razem z serii Lack. Ogólnie nie przepadam za tą serią (jak dla mnie za bardzo tekturowa), ale tutaj wpasowała się dość dobrze. No i cena – 39 PLN!

FullSizeRender (8).jpg

Dlaczego nie kupiłam mebli z jednego kompletu? Nie podobają mi się wnętrza urządzone „kompletami”. Uważam przy tym, że surowe drewno, czy biel są na tyle uniwersalne, że będą do wszystkiego pasować.

Stół z krzesłami i stolik kawowy

Stół pochodzi jeszcze z mojego rodzinnego domu – ostatnie kilka lat przeleżał w piwnicy, jako „przydaś” – aż w końcu faktycznie się przydał. Krzesła to kolejny nabytek z Ikei – Adde, 1 sztuka za 35 PLN.

IMG_3268.JPG

Stolik kawowy dostałam natomiast od koleżanki – znalazła go w mieszkaniu swojej babci. Klasyczny vintage z czasów prl – idealnie odnalazł się w starej kamienicy z lat 60tych, razem z nowymi meblami z sieciówki.

IMG_3694.JPG

Podsumowując

Łączny koszt umeblowania wyniósł mnie zatem:

Albert -39 PLN

Stolik Lack – 39 PLN

Krzesła – 3×35 PLN = 105 PLN

czyli łącznie 183 PLN. Całkiem nieźle, prawda? Dlaczego byłam w tym zakresie taka oszczędna? Na to pytanie odpowiem Wam ze szczegółami w poście podsumowującym całe przedsięwzięcie. Dowiecie się także, jakie błędy popełniłam i co można było zrobić lepiej, zabierając się do realizacji pomysłu kupna mieszkania pod wynajem.

Dodatki

Dodatki w tym pomieszczeniu to tak naprawdę wszystko, co zbywało mi z mojego mieszkania. Na stoliku Lack widzicie więc stary plakat i lampkę nocną, przywiezioną lata temu z wakacji. Na Albercie stoją durnostojki, które trzymałam w piwnicznym pudle – bo nie mieściły mi się już w mieszkaniu. Nawet dywan został przytargany z piwnicy – kiedyś mieliśmy go u siebie, ale przy dwóch kotach i psie, shaggy kompletnie nie zdaje egzaminu (oczywiście oddaliśmy go wcześniej do pralni). Firanka to Ikea Lill – cena za 2 sztuki 15 PLN.

FullSizeRender (6).jpg

Jedynym kupnym dodatkiem jest drabinka na zdjęcia znaleziona w Pepco – kosztowała niecałe 20 PLN. Geometryczne ptaszki, które widzicie koło niej kupiłam na AliExpress – więcej o ich przyklejaniu do ściany przeczytacie w poście o remoncie małego pokoju.

IMG_3316.JPG

Za wazony robią: słoik oraz opakowanie po chipsach ze sprytnie pogiętą kartką papieru, natomiast zielone kwietne akcenty to bez i gałązka irgi – obie roślinki rosną przed moim blokiem. Nawet nie robię Wam kosztowego podsumowania dodatków – faktycznie wydałam na nie te 35 PLN – wszystko inne zwyczajnie miałam. Swoją drogą, okazało się, że mam już taki zbiór upiększaczy przestrzeni, że jestem w stanie obstawić nimi dwa mieszkania – sama się zdziwiłam.

Koszty remontu pokoju z aneksem kuchennym

Biorąc pod uwagę same użyte materiały, koszt remontu tego wnętrza wyglądał następująco:

Gładź – ok. 40 PLN

Grunt – ok. 20 PLN

Farby – ok. 300 PLN

Tapeta i klej – ok. 270 PLN

Listwy przypodłogowe – ok. 70 PLN

Klej, silikon, akryl – ok. 150 PLN

czyli około 850 PLN. Doliczając umeblowanie i dodatki – wychodzi niecałe 1070 PLN. Faktycznie te koszty były jednak dużo wyższe – nie doliczam tutaj pędzli, pacek, sterty śrubek i narzędzi, które musieliśmy w końcu również kupić. Te wszystkie koszty przedstawię Wam w kolejnym poście – ale ciężko dokładnie oszacować ile wyniesie nas remont. Dużo zależy od tego, co już mamy i co jesteśmy w stanie wykorzystać. Mogłoby się wydawać, że nie są to duże różnice, ale wierzcie mi – okazują się naprawdę znaczne.

FullSizeRender (3).jpg

FullSizeRender (19)

FullSizeRender (15)

FullSizeRender (5)

FullSizeRender (10).jpg

 

Jak Wam się podoba efekt końcowy? Muszę przyznać, że z tego pomieszczenia jestem całkiem zadowolona – na pewno zyskało na lekkości i jasności. Zauważyłam, że podobało się również potencjalnym najemcom – a Wy co myślicie?

Do napisania.

Magda

 

Reklamy

11 uwag do wpisu “Projekt mieszkanie na wynajem – jak niedrogo wyremontować i urządzić salon?

  1. Szkoda, że większość właścicieli nie ma podejścia jak Pani. Ja obecnie wynajmuje mieszkanie. Jest ono świeżo po remoncie, sprzęty wszystkie nowe. Wygląda super, ale jakość wykonania jest tak paskudnie słaba, że co chwilę muszę dzwonić do właścicieli i ich ściągać do napraw….

    Polubienie

  2. Świetne mieszkanie! Bardzo przypadło mi do gustu. Warto zainteresować się również ofertami na dostarczanie mediów do mieszkania. Niższe rachunki = większa łatwość wynajęcia. Obecnie na rynku jest sporo konkurencyjnych ofert na prąd 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s