Jak to jest mieć trójkę dzieci?

Będzie dziś prywata. O ile zazwyczaj wywnętrzam się o wnętrzach, to tym razem napiszę Wam trochę o sobie i o dzieciakach. Urządziłam już praktycznie wszystko co mogłam, pozostało odrywanie kuponów od sławy, albo nabycie większego lokum. Na to się póki co nie zanosi, więc tak sobie myślę, że blog czeka mała metamorfoza. Swoją drogą zastanawia mnie, co Wy na to – czy chcecie więcej „okołodomowych” tematów? Bo chwilowo to głównie one mnie zaprzątają.

Dlaczego nie prowadzę bloga parentingowego?

Dlaczego mając trójkę dzieci, nie prowadzę bloga parentingowego? Jest kilka powodów – pierwszym jest mężowski zakaz upubliczniania dzieci. Po głębszym przemyśleniu tematu, przyznałam ślubnemu rację. Przyjdzie pewnie taki moment, że córki zaczną wrzucać do sieci swoje selfie, ale niech to będzie ich decyzja (okraszona leciutką rodzicielską kontrolą). Drugim powodem jest moja niechęć do guanoburz odbywających się na dzieciowych blogach. Bo jak to tak pieluszką przykryć niemowlę, toż to próba morderstwa! Albo karmienie piersią publicznie – obraza! Nie karmienie – działanie na szkodę dziecka. Ubranie dziewczynki na różowo – dramat, sama powinna wybrać swoją płeć! I tak dalej.

Mam takie wrażenie, że czasami kobieta, która została mat(d)ką, zrzeka się części mózgu i w ramach rekompensaty, postanawia nauczać inne, mniej zaangażowane w jej mniemaniu, jak WŁAŚCIWIE wychowywać małe stwory. Strasznie, naprawdę strasznie mnie to drażni. Człowiek istnieje od 3 milionów lat, więc zasadniczo macierzyństwo nie jest ideą nową, ale co tam ludzkość wie…

Co jeszcze mnie wkurza? Robienie z macierzyństwa misji, jedynej i wręcz uświęconej idei, jaka przyświeca kobiecie. W końcu jak ma dzieci i się nimi ZAJMUJE to musi to stanowić 100% jej całego wszechświata! Chrzanić gotowanie obiadu, pracę, pasje, czy rozmiar własnego tyłka – przecież ZAJMUJE SIĘ DZIEĆMI. 24 na dobę. Cały czas. Pffffff!!! Tak jakby posiadanie dzieci usprawiedliwiało brak ambicji, otyłość (bo przytyła w ciąży), syf w domu, czy zwykłe chamstwo (bo Brajanek jest „trudnym dzieckiem”).

No więc, dlatego nie prowadzę bloga parentingowego. Bo mnie ludzie wkurzają. Wkurza mnie nawet idea kłócenia się z nimi, bo niby czemu mam udowadniać, że białe jest białe? A może czas zacząć? W końcu mam trójkę dzieci – więc powinnam być ponad stan umęczona, gruba, zaniedbana – i wszystko to usprawiedliwiać tymi dziećmi. Za każdym razem, kiedy ktoś mi mówi „podziwiam panią, jak pani daje radę z trójką” (wcale nie takie rzadkie akty podziwu), powinnam z umartwioną miną kiwać głową, wzdychać, że niby tak mi ciężko i lekko się uśmiechać. A dupa! Nie będę! Bo wcale nie jest mi ciężko! Wiele razy w życiu było, ale nie teraz. Ciężko jest stracić dom, ciężko jest zostać samemu na świecie, gdy cała rodzina umiera, ale NIE JEST CIĘŻKO mieć trójkę dzieci!!! I piszę Wam to z autopsji, nie dlatego, że jestem tak niezwykle ogarnięta i twarda. A może jestem, ale to dlatego, że się nad sobą NIE UŻALAM. W ogóle uważam, że użalanie się jest złe. To taki wytrych chamujący wszelakie działanie. Bo zawsze łatwiej się nad sobą pochylić ze zrozumieniem i dać sobie taryfę ulgową, niż spiąć pośladki i iść do przodu – zwłaszcza, jeśli to „do przodu” nie oznacza jednorazowego aktu strzelistego, tylko nudną codzienność – obiady, sprzątanie, odbieranie dzieci z przedszkola, dbanie o dom, wstawanie w nocy do niemowlaka itd.

IMG_5905

Trójka dzieci – jak to jest?

No więc, jak to jest mieć trójkę dzieci? Strasznie się tego bałam, naprawdę. Zupełnie nie umiałam sobie wyobrazić, że uda mi się ogarnąć z kolejnym dzieckiem. Kiedy rodziła się Helenka, Tosia miała cztery lata, Zuzia dwa i pół. Trochę generalizując, stwierdzam, że okres między 2 a 4 rokiem życia nie należy do najłatwiejszych. Głównym problemem jest to, że nie wiesz, co temu małemu człowiekowi wpadnie do główki, a różne mogą to być pomysły. Miałam więc taką wizję, że jedna pędzi na lewo, druga na prawo, a ja stoję pośrodku  z wózkiem i nie wiem, za którą gonić. Podobno 98% rzeczy, których się boimy, nigdy się nie zdarza – w tym wypadku było podobnie. Odkąd urodziła się Helenka, moim dzieciom nigdy nie zdarzyła się taka akcja. Od samego początku uczyłam je chodzenia grzecznie przy wózku i karałam (tak, moje dzieci dostają KARY. Wychowywanie dziecka to nie tresura psa, gdzie udajesz, że nie widzisz, kiedy robi coś źle, tylko dajesz smaczki za sztuczkę), jeśli mnie nie słuchały. W rezultacie słuchają, więc metoda działa.

Niejakim zaskoczeniem było dla mnie to, że dzieci rosną. Naprawdę! Już tłumaczę, co mam na myśli. Gdy byłam w ciąży, moje córki były z racji wieku, mało samodzielne. Z każdą swoją potrzebą przychodziły do mnie, czy do męża. Kiedy więc szły siku, trzeba było iść z nimi, położyć deseczkę na sedes, rozebrać, poczekać, wytrzeć i ubrać. I tak kilka razy dziennie. Razy dwa. Razy wszystko, co robią. W myślach więc mnożyłam razy trzy i już sama ta myśl mnie przerażała (codzienność, za którą nikt nie daje nagród, potrafi lekko dobić). A tutaj okazało się, że dzieci rosną i w końcu same potrafią iść do kibelka, ubrać się, umyć, posprzątać itd. No szok po prostu!

Rodzicie, którzy mają jedno dziecko, bardzo często nie wyobrażają sobie dwójki, czy trójki (ta trójka, to już w końcu prawie patologia. Chociaż może nie do końca, odkąd Kate Middleton urodziła Luisa), bo wykonanie tych wszystkich obowiązków większą ilość razy, wydaje się ponad siły. A wiecie jak jest naprawdę? Nie jest trzy razy trudniej. Trochę na pewno, ale nie trzy. Przede wszystkim kiedy masz jedno dziecko, ono wymaga od ciebie 100% uwagi (chyba, że akurat uda Ci się czymś je zająć). Przy dwójce, te małe człowieki dają uwagę sobie nawzajem. Po prostu magia! Jak to wygląda na przykładzie? Uczę Tosię czytać. Obok siedzi Zuzia, która słucha i o dziwo, coś tam z tego wynosi (wie, jak wygląda E. W przeciwieństwie do Tosi, więc jest duma, dużo dumy). Niemowlę leży obok i gaworzy – bo jak są obok ludzie, brzuszek jest pełny i coś się dzieje, to jest fajnie, więc można radośnie gęgać.

IMG_7963.jpg

Albo idę ugotować obiad. Jeśli niemowlę nie śpi i marudzi, proszę dziewczynki, żeby z nią posiedziały. Puszczają jej kołysanki, trzęsą grzechotkami i jakimś cudem to też jest powód do gęgania.

Bywa i tak, że muszę zająć się niemowlakiem. Wtedy moje dwie starsze córki mają siebie nawzajem- i razem się bawią. Czasem biją, albo kłócą, jak to siostry. Mają silną więź, bo jednak to, że są w podobnym wieku, owocuje. Wierzcie mi, że przy kolejnym dziecku nie jest dużo ciężej, zawsze można liczyć na starsze rodzeństwo.

Last but not least

A wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Że moje dzieci nigdy nie będą samotne. Pamiętam, że gdy miałam dwadzieścia kilka lat, moja dyrektor regionu w pierwszej pracy powiedziała mi, że zdecydowała się na drugie dziecko, żeby starsza córka nie została sama, gdy oni z mężem umrą. Zupełnie jej wtedy nie zrozumiałam i ta argumentacja do mnie nie trafiła, byłam za młoda i za głupia, żeby to ogarnąć. Musiało minąć kilka lat i musiałam stracić całą rodzinę, żeby zrozumieć. Ale moje dzieci nigdy nie będą same, zawsze będą miały siebie. Żeby się pokłócić, wypłakać, wesprzeć. Żeby ktoś je rozumiał „od podszewki”, bo miał tak samo traumatycznych rodziców. Żeby kiedyś, za wiele lat, ktoś czuł to samo, kiedy ci rodzice odejdą.

IMG_8337.jpg

Do napisania

Magda

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jak to jest mieć trójkę dzieci?

  1. Ja też jestem mamą trójki dzieci. Dzieli nas różnica pokoleń. Bliźniaki, które urodziłam były moją niespodzianką. Pierwszy przyszedł na świat mój syn jako drugie z kolei dziecko. Była godzina 11. Po 10 minutach poczułam wielki ból i myślałam, że umieram. Okazało się, że rodzi się jego siostra bliźniaczka. Nikt o tym nie wiedział nawet ja. Nie robili USG. Tym sposobem stałam się matką trójki dzieci. Będę czytać Pani blog. Zachęcam do odwiedzenia mojego. Dopiero go założyłam. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s