Już nie zima, jeszcze nie wiosna i co słychać?

Praktycznie rzecz biorąc, żyję już tylko nadzieją na cieplej i zieleniej. Zimę toleruję tak do 26 grudnia, ewentualnie do pierwszego zakopania się autem w śniegu (nastąpiło, a jakże. Dwa zakopania, aczkolwiek z jednego heroicznie sama się wykopałam bez samczej pomocy), później uruchamiam formę przetrwalnikową – byle do wiosny.

Skoro w Lidlu rzucili tulipany, a mąż z własnej woli posprzątał syf na balkonie, to oznacza, że już coraz bliżej. Znów zazieleni się, urośnie kilka drzew. A kilka innych straci życie. Mam w piwnicy dwie choinki, które raczej nie przetrwają – a tak bardzo w nie wierzyłam. Miast zasadzonego drzewa, będę miała tonę igieł do zamiatania.

IMG_1851.jpg

3 x ospa

Zima nas nie oszczędzała. Dziewczynki były chore właściwie od października z krótkimi przerwami. Koło stycznia walnęła w nie ospa – całą trójkę siekło z dwutygodniowym opóźnieniem. Było więc tak: Najpierw Tosia dostała kropek, dwa tygodnie później Zuzia i po kolejnych dwóch – Helen. Tosia chorowała dwa tygodnie, potem poszła do przedszkola i po tygodniu wróciła z anginą, którą zaraziła Zuzę. Helena w międzyczasie złapała zapalenie oskrzeli i wygrała jeden antybiotyk – który nie pomógł i kilka dni po jego skończeniu, musiała zacząć kolejny. Trzy tygodnie zapalenia oskrzeli u niemowlaka – nie polecam.

Na początku marca był spokój – całe dwa tygodnie, bo mamy połowę miesiąca i  znów coś jest na rzeczy. Podobno ospa mocno rozwala odporność – i u nas niestety się to potwierdza. Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, jakbyśmy to ogarnęli, gdybym nie była na macierzyńskim. To jest chyba najtrudniejsza rzecz w posiadaniu (użeraniu się) trójki dzieci – ich chorowanie.

 

Matka kwoka

Zaczynam powoli przyzwyczajać się do myśli, że zostanę jeszcze rok w domu. Będę drobiem domowym, just kill me. Aż mnie skręca, kiedy sobie o tym pomyślę, ale uczciwie przyznać należy, że będzie to optymalne rozwiązanie. Niemowlę spokojnie sobie podrośnie i może nawet trochę się ode mnie uniezależni do drugiego roku życia, dziewczynki bez większych zawirowań będą zaliczać zajęcia dodatkowe, a Pan Mąż będzie miał święty spokój. Układam sobie to wszystko w głowie, próbując powstrzymać korposzczura który we mnie żyje, przed wydostaniem się na wolność. Bo prawda jest taka, że lubiłam pracę zawodową. Lubiłam spotkania biznesowe, czelendżowanie dedlajnów i biurową kawę. A nade wszystko moje pracownicze uniformy, apaszki i białe koszule. I tą satysfakcję, że udaje mi się to wszystko połączyć z domem i rodziną. Co się odwlecze, to nie uciecze, prawda? Pozostaje mi mieć nadzieję, że branża o mnie nie zapomni, a ja będę pamiętać, by nie zgnuśnieć w domu. Jeszcze chodzę do fryzjera, robię makijaż i czytam mądre książki (albo przynajmniej „książki”). Czuję, że przekroczę granicę, gdy zacznę oglądać „Szpital”, „Szkołę”, albo inny odmóżdżacz dla entuzjastów zasiłków.

IMG_1886

IMG_1854.jpg

IMG_1935

 

Ekspansja ogrodowa w stylu PRL

W każdym razie, zaraz zaczyna się wiosna i zdradzę Wam, że kupiłam sobie nową zabawkę. ROD. Rodzinny ogródek działkowy!!! Całe 200 metrów ziemi, na której mogę zrobić grilla i postawić dzieciom huśtawkę. Cieszę się jak szczur na otwarcie kanałów,  tym bardziej, że trafiło mi się, jak ślepej kurze (domowej) ziarno – działeczka jest w idealnym stanie, zadbana i wychuchana. Coś czuję, że to będzie piękne lato. A o moim RODzie będzie jeszcze słów kilka – bo kupowanie takiego komunistycznego precjoza wygląda zupełnie inaczej, niż myślałam. Czekajcie więc na RODowy poradnik, zwłaszcza, jeśli sami zastanawiacie się nad przygarnięciem działki rekreacyjnej.

A tymczasem zdjęcia tych lidlowych tulipanów na tle moich gratów. I kota – potrafi się skubana wkomponować w tło.

IMG_1206.jpg

IMG_1205.jpg

IMG_1187.jpg

Do napisania!

Magda

 

 

 

2 uwagi do wpisu “Już nie zima, jeszcze nie wiosna i co słychać?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s