Kupujemy działkę ROD

Pomysł kupienia swojego RODa (Rodzinne Ogródki Działkowe, chociaż mój mąż twardo twierdzi, że Robotnicze) zakiełkował mi w zeszłym roku, gdy chillowaliśmy się w środku Zabrza na ogródku Szwagierki. Ucieczka z betonowych ścian wieżowca na zieloną trawkę, była cudowną odmianą.

Niby mam ogródek pod blokiem, nawet jest zejście prosto z balkonu, ale to jednak nie to samo. Grilla w końcu nie zrobię, przyjęcia nie urządzę, basenu nie postawię. No ok, może z basenem się da, ale co to za przyjemność wystawiać się na ciekawskie oczy sąsiadów?

Zaczęłam szukać zimą, uznałam bowiem, że wiosną chcę już sadzić pierwsze roślinki kupione na promocji w Biedrze. I bardzo się zdziwiłam, bo rynek RODów jest wcale nie oczywisty. Przynajmniej tych tyskich, ale nie zdziwię się, jeśli tak to wygląda wszędzie.

Rynek RODów

Przez rynek rozumiem takie miejsce, gdzie uskutecznia się transakcje. Przykładowo, chcecie kupić akcje – zakładacie rachunek maklerski, jogurty marki Pilos – idziecie do Lidla, wódkę – do monopolowego – i tak dalej. Ja poszłam prosto na OLX, bo w końcu miało to dotyczyć ogłoszeń lokalnych. I co? I dupa!

Może nie całkiem czarna, bo kilka ogłoszeń znalazłam. Z cenami z kosmosu! Zaraz przejdziemy do tematyki, ile taki ROD kosztuje, ale to, co było w internetach, lekko mnie przeraziło.

Wymyśliłam więc podróż do źródła, czyli do zarządu. W czeluściach googla znalazłam telefon do Głównej Siedziby, zadzwoniłam i znowu przeżyłam szok. Powiedzieli mi bowiem, że

  • RODów w Tychach jest pierdyliard
  • każdy ma swojego prezesa
  • każdy prezes ma info o działkach do sprzedania
  • nie, nie mają numerów do prezesów. Tym bardziej maili
  • trzeba się pofatygować osobiście
  • nie wiedzą, kiedy ci prezesi będą siedzieć na działce

Ja, dziecko internetu, nie mogę czegoś załatwić online! I mam chodzić i pytać! Jak za komuny po papier toaletowy, za przeproszeniem!

Niech to będzie dla Was cenna wskazówka – rynek RODów jest pozainternetowy. Jest w tym pewna logika, przyznacie. Działki przeważnie mają osoby starsze, często klawiaturowo-niepiśmienne. Jeśli taki Pan lub Pani chce upłynnić swoje grządki, puszcza info do najbardziej kompetentnej osoby, czyli prezesa, ewentualnie przyczepi karteczkę na bramie (ale o tym prezes też wie, więc wie wszystko). Ostatecznie, dla tych co się nie znają, rynek ROD może być internetowy, ale z cenami min 30% wyższymi. Pamiętajcie!

Zlokalizować swojego RODa

Skoro RODów w Tychach jest pierdyliard, to gdzieś muszą być, a ja nigdy żadnego nie widziałam. Nigdy! Gdzie więc się ukryły? Tam, gdzie wszelkie nieużytki. Okazało się, że w moim mieście jest kilka lokalizacji, w których rozsiane są Ogródki Działkowe. Miasto wcale nie jest małe, a optymalnie jest mieć RODa blisko, więc po wnikliwej analizie topograficznej uznałam, że interesują mnie dwa możliwe miejsca. Łącznie jakieś 10 RODów, nie więcej. Wszystko, co Wam tutaj piszę, odkrywałam tygodniami i wcale nie było łatwo. Na Google Maps nie każdy Ogródek był zaznaczony, a są w takich miejscach, że moja noga nigdy by tam nie postanęła przypadkiem. Bez męża, który mnie woził w te tajne rejony, cała operacja nie udałaby się zupełnie, bo osobiście gubię się na prostej drodze (true story, zdarzyło się), a moja orientacja w terenie jest żadna.

Aaa i jeszcze jedna bardzo ważna, acz nieoczywista kwestia w temacie RODa. Nie wszędzie jest duży parking. A to naprawdę bardzo, bardzo niedobrze. Wspominałam wyżej, że Ogródki Rodzinne powstają tam, gdzie są nieużytki – czyli np. przy drodze szybkiego ruchu, albo przy torach. I wypadało by jakoś na nie dojechać (z bagażem piwa i kiełbasy), a więc trzeba gdzieś zaparkować. A w sezonie letnim, grono amatorów grillowania na działeczce jest bardzo liczne i większość bieży na nią samochodem – pamiętajcie o tym, wybierając działkę. Parking musi być duży! 

Skoro już wiedziałam gdzie szukać, rozpoczęłam akcję właściwą, czyli w skrócie „łażenie i trucie dupy prezesom”.

Działkę kupię, czyli co właściwie?

Działki ROD kupić nie można, umowa podpisywana z właścicielem to przeniesienie prawa dzierżawy. To co do nas należy, to nasadzenia, altana i ewentualne zabudowania na działce. Uczulam przy tym, że regulamin Ogródków Działkowych dokładnie mówi o tym, co można mieć na dzierżawionej ziemi. Widzieliście pewnie 120 metrowe hacjendy – one przykładowo są zabronione, domek może mieć nie więcej niż 35 metrów. Jeśli kupimy działkę z ponadregulaminowymi szaleństwami, będziemy wcześniej czy później zmuszeni do nich rozebrania – oczywiście na własny koszt. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania regulaminu. Swoją drogą, jak myślicie – czy murowany grill można podciągnąć pod „inne urządzania rekreacyjne” Bo jeśli nie…

Skoro nie możemy kupić działki, a jedynie ją dzierżawić, to ile powinno nas to kosztować? To jest całkiem niezłe pytanie, na które nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Generalnie – to zależy – od lokalizacji, tego czy jest altana (i w jakim stanie), ilości nasadzeń drzew i krzewów. Ceny niektórych działek dochodzą do 70 000 PLN, a innych zaczynają się od kilku tysięcy. Na pewno dobrym pomysłem jest podpytanie prezesa, jak kształtują się one na interesującym nam obszarze. Wszystkie umowy przechodzą przez jego ręce, więc będzie wiedział, o jakich kwotach mowa.

W poszukiwaniu prezesów

Było już o tych prezesach trochę, może nawet sobie wizualizujecie marynarkę i krawat, albo przynajmniej biznes cassual. Kim są prezesi RODów? Najczęściej działkowiczami wrobionymi w funkcję, ewentualnie społecznikami z zamiłowaniem do papierkologii. Z tego co zauważyłam, KAŻDY wie, gdzie prezes ma działkę, o dziwo nietrudno też się dowiedzieć, kiedy na niej bywa. Ale trzeba pytać.

Czyli standard mojego trucia dupy wyglądał tak, że najpierw czatowałam pod bramą, żeby ktoś mnie wpuścił. Potem pytałam gdzie jest prezes, ewentualnie sępiłam do niego numer (przeważnie każdy ma). A jak już udawało mi się dopaść prezesa, zagajałam na temat działek. I tak to dowiadywałam się, jakie numery są, lub ewentualnie będą do sprzedaży, a potem robiłam sobie wizję lokalną. Jak już dorwiecie prezesa osobiście, warto dopytać o średnie ceny działek i o to, jak teren RODa jest przewidziany w planie zagospodarowania przestrzennego. Bo może się zdarzyć, że przez środek naszej działeczki mają biec tory – i wtedy czeka nas likwidacja grządek (o uszy mi się obiło, że przeważnie bardzo opłacalna, ale nie chcę siać plotek).

Jest jeszcze jeden sposób na kupno działki – mianowicie przywieszanie ogłoszeń na bramie, lub tablicy. Gorąco polecam, działa!

Kto szuka, ten znajdzie

Jeśli kiedyś kupowaliście nieruchomość, wiecie pewnie, że najtrudniejsze w całym ty procesie jest uświadomienie sobie, co TAK NAPRAWDĘ chce się kupić. Działka działce nierówna, przemyślcie więc sobie, jaka ma być. Przydaje się w tym bardzo zwiedzanie Ogródków Działkowych  – ja dzięki owym wycieczkom uzmysłowiłam sobie, czego szukam. Kiedy dojdziecie do tego etapu, będzie już z górki, trafienie na „tę jedyną” będzie kwestią czasu (ciągle piszę o działkach).

No więc, czego szukałam? Chciałam działkę w jakiejś zacisznej alejce, na pewno nie na głównym deptaku. Miała mieć murowaną altankę, taką z jakiej można bez problemu korzystać, a nie męczyć remont. Chciałam, by były na niej nasadzenia drzew owocowych i krzewów oraz trochę wolnego trawnika do zabaw dla dzieci. Moim ideałem była dodatkowo murowana wędzarnia, oraz zadaszenie pod którym zmieszczę stół.

Trafiałam zazwyczaj na coś zupełnie innego, czyli albo altanka do dupy, albo brak nasadzeń, albo tyle nasadzeń, że dzieci nie miałyby gdzie biegać, albo zwykłe haszcze o które nikt nie dbał od czasów Gierka. I tak sobie zwiedzałam kilka razy w tygodniu RODy szukając swojego ideału. Aż zadzwonił telefon…

Moja Dacza!

Pisałam, że porozwieszałam ogłoszenia o chęci kupienia RODa. I właśnie na to ogłoszenie zadzwoniła przemiła Pani Starsza, która szukała kupca na swoją działeczkę. Umówiłyśmy się i od pierwszego wejrzenia wiedziałam, że to ten konkretny ROD! Była murowana altanka, drzewka, krzewy, trawka, zadaszenie i nawet wędzarnia! Ba! Mam też kominek w altance i pełne wyposażenie działkowca – od leżaków po kosiarkę. Jeszcze w trakcie mojego oglądania przyszedł inny chętny. Dawno nie byłam dla nikogo taka niemiła (zazwyczaj jestem ujmująca do pierwszego wqrwa),  nawarczałam na gościa, że byłam pierwsza – nota bene zepsuł mi już na wstępie negocjacje, ciężko udawać obojętność po pogonieniu zainteresowanego. Notariusza umówiłam na kolejny dzień. Niczego nie żałuję! Cena była tego warta.

IMG_2363

IMG_2887

IMG_2365.jpg

Jak to się technicznie odbywa?

Prezes daje Wam umowę w trzech kopiach, wypełniacie brakujące pola (dane teleadresowe, pesele, szczegóły dotyczące działki) i razem ze zbywcą podpisujecie to wszystko w towarzystwie notariusza. Tego typu przyjemność kosztuje coś w okolicach stówy. Następnie jeden egzemplarz zanosicie prezesowi przy okazji podpisując u niego umowę dzierżawy, odwiedzacie skarbówkę, żeby zapłacić podatek (PCC, 2%) i możecie się cieszyć własną daczą. Proste, prawda?

Pamiętajcie, żeby zbywcy płacić przelewem, zawsze to bezpieczniejsza opcja, niż gotówka. Dodatkowe koszty przy zakupie RODa to 2% PCC, o którym wyżej wspominałam, opłata członkowska i roczna – dwie ostatnie kosztowały mnie jakieś 600 PLN.

Zebranie Koła Działkowców

I na koniec ostrzegam, nie czyńcie moich błędów i darujcie sobie spotkania Koła Działkowców. Ja poszłam. Była piękna niedziela, godzina 9 rano. Miałam nadzieję, że dowiem się czegoś ciekawego, jakieś inspirujące ogródkowe dyskusje się uskutecznią, wrócę pełna entuzjazmu do rycia. Matko i córko! Przez te trzy godziny (bo w końcu uciekłam) przypomniałam sobie jak to było na studiach matematycznych. Te wykłady na których siedziałam i konałam z nudów, to były czasy! Oglądanie jak farba schnie to przy tym emocjonalny roller coaster. Nie polecam. Chyba, że zastanawiacie się, jak zepsuć sobie niedzielę. Albo mąż Was wkurza i chcecie się zemścić – wtedy go wyślijcie, ale może Wam tego nie wybaczyć.

IMG_5083.jpg

IMG_5087.jpg

Do napisania!

Magda

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Kupujemy działkę ROD

  1. ROD-y już chyba zawsze będą kojarzyły mi się z babcią i tym, jak nas u siebie ugaszczała za każdym razem. W pewnym momencie działka stała się jej drugim domem i chętnie tam babcię odwiedzaliśmy 🙂

    Polubienie

  2. Moi rodzice kupowali działkę z 15 lat temu i uwaga – poza ogłoszeniami na słupach na terenach ogródków, ogłoszenia Bydgoszcz tez w internecie i w lokalnej bezpłatnej gazecie z ogłoszeniami.
    Moim rodzicom się akurat udało, bo mieszkają na obrzeżach miasta i do działki mają 10 minut pieszo. Ale w sumie ten ogrom pracy ich zniechęca i co roku myślą, czy by nie sprzedać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s